Szukaj
Polub nas!

Comtesse Virginia de Castiglione fot WikipediaHrabina Virginia de Castiglione
(fot. Pierre-Louis Pierson/Wikimedia Commons)
Szpieg Jego Królewskiej Mości

Dzięki urodzie i zdolnościom uwodzenia mężczyzn została szpiegiem włoskiego króla na francuskim dworze. Zdołała oczarować samego cesarza. Do tego stopnia, że pomógł w zjednoczeniu jej ojczyzny. Z czasem jednak popadła w szaleństwo i zmarła w samotności. Mowa o hrabinie Virginii di Castiglione, kobiecie, w której kochała się cała Europa...

Perła Italii

17-letnia Virginia Elisabetta Luisa Carlotta Antonietta Teresa Maria Oldoini – córka markiza Filipa Oldoini Rapalliniego i Isabelli Lamporecchi – była uważana za najpiękniejszą kobietę w Europie, gdy w 1854 r. we Florencji o rękę poprosił ją Franceso Verasis hrabia di Castiglione. Faktycznie 17-latka była uosobieniem ideału urody tamtych czasów. Natura obdarzyła ją sporym biustem i talią osy oraz idealnym owalem twarzy o alabastrowej cerze i magnetyzującym spojrzeniem. Niezwykły dodatek stanowiły długie i lekko pofalowane włosy. Nie bez powodu nazywano ją „Perłą Italii”.

Nigdy w życiu nie widziałam podobnej piękności i nigdy już nie zobaczę. To prawdziwa Wenus, która zstąpiła z Olimpu! – mówiła o niej żona austriackiego ambasadora, księżna Paulina von Metternich.

Na mariaż ze starszym od siebie o 13 lat mężczyzną Virginia zgodziła się tylko dlatego, że hrabia di Castiglione miał koneksje na dworze króla Sardynii i Piemontu Wiktora Emmanuela II, a jej ambicją był awans w społecznej hierarchii. Tak naprawdę kochała tylko siebie. Innych – głównie mężczyzn, bo kobiet nie lubiła i nie zauważała – wykorzystywała do swoich celów. Mężowi urodziła syna Giorgia (chłopczyk był jej jedynym dzieckiem), ale małżeństwo nie należało do udanych. Victoria nie zważała na żadne konwenanse i po przybyciu na dwór, jak głosiły pogłoski, „puszczała się na lewo i prawo”. Podobno uwiodła nawet samego króla.

Szczególne zdolności w buduarze Virginii postanowił wykorzystać jej krewny i zarazem minister królewski, hrabia Camillo Cavour, który podpowiedział Emmanuelowi, by zrobić z niej szpiega. Tak się też stało. Władca zlecił hrabinie tajną misję, w ramach której miała uwieść cesarza Napoleona III i nakłonić go do pomocy w zjednoczeniu Italii (chodziło głównie o wyzwolenie Półwyspu Apenińskiego spod austriackich wpływów; Habsburgowie mieli wtedy w rękach kilka włoskich państewek). Na francuski dwór udała się z mężem i dzieckiem w 1855 r. Napoleona – którego mimo iż był od niej starszy o 29 lat wciąż intrygowały piękne kobiety – poderwała rok później w trakcie pewnego balu.

Podczas kolejnej zabawy była już jego kochanką. Od tej pory regularnie przesyłała do Italii wiadomości i świetnie się bawiła, przepuszczając niemal cały majątek męża. Paryż huczał od plotek, a hrabia Castiglione ze wstydu chował się w rezydencji. W końcu zażądał separacji, po czym po dwóch latach opuścił Francję. Virginii ten fakt nie zasmucił. Dzięki temu mogła brylować do woli na salonach, poznając coraz to nowych dygnitarzy z całego świata, w tym księcia Otto von Bismarcka. Podobno nawet zaszła w ciążę z Napoleonem – miało do tego dojść podczas przypadkowego spotkania po latach – i urodziła mu w 1862 r. syna Arthura.

Najważniejsze jednak było to, że wypełniła misję. Co prawda ona sama została zmuszona do opuszczenia Francji w 1857 r., bo zarówno cesarz, jak i jego poddani mieli w pewnym momencie dość jej nieznośnego zachowania, kaprysów i wywoływania konfliktów. Zniesmaczyła nawet swoją adoratorkę, księżną Metternich, która zapisała w pamiętniku: „Zaczęła być irytująca. Każdy jej ruch, każdy gest był wystudiowany, sztuczny. Zrażała ludzi pozą i próżnością”. Mimo wygnania cesarz Napoleon zrobił tak, jak mu sugerowała i w 1861 r. Italia została ogłoszona Zjednoczonym Królestwem. Virginia do końca życia twierdziła, że to jej wyłączna zasługa i że ojczyzna jest jej dłużnikiem.

Próżność i dyplomacja

Po rozstaniu z Napoleonem Virginia na chwilę popadła w depresję, którą leczyła przechodząc z jednych męskich ramion w drugie. W końcu stanęła na nogi i zdecydowała o powrocie do Paryża i światowego życia. Udało się jej to zaraz po zjednoczeniu Italii. Zamieszkała w Passy i znów zaczęła oddawać się uciechom ciała. Usidliła wtedy wielu wpływowych mężczyzn, w tym hrabiego de Saint Amanda i barona Ignacego Bauera.

Po raz ostatni zaimponowała dyplomatycznymi umiejętnościami w 1871 r. Gdy po klęsce Francji w wojnie francusko-pruskiej schorowany Napoleon poprosił ją, by przekonała von Bismarcka, aby odstąpił od okupacji Paryża, udała się do rezydencji ówczesnego kanclerza Prus i odbyła z nim długą rozmowę. W rezultacie pruskie wojska nigdy nie zajęły stolicy Francji, a gwiazda Virginii zabłysnęła na nowo.

Ponieważ była kobietą nadzwyczaj próżną, kazała uwieczniać swe wizerunki – w najróżniejszych pozach i kostiumach na tle dekoracji, które sama wymyślała – nadwornemu fotografowi Pierre’owi Louisowi Piersonowi. Owocem współpracy było ponad siedemset zdjęć. Kazała się fotografować nawet wtedy, gdy w 1878 r. – po tym, jak na jednym z balów została wyśmiana – zamknęła się w apartamencie przy placu Vendome. Jej zły stan psychiczny, będący wynikiem lęku przed starością i przemijaniem, pogłębiła przedwczesna śmierć syna Giorgia (zmarł na ospę w wieku 24 lat).

Zaraz po pogrzebie kazała pomalować na czarno wszystkie ściany, a okna i lustra zasłonić czarną materią. Jedynym „promykiem” w ponurych wnętrzach były zdjęcia Piersona i suknie balowe, które miały przypominać jej czasy świetności. Mieszkanie opuszczała wyłącznie pod osłoną nocy i ukryta w czarnych strojach. Gdy skończyła 60 lat, postanowiła wrócić na salony w wielkim stylu. Miała jej to umożliwić Wystawa Światowa – zaplanowana na 1900 r. w Paryżu – na której chciała zaprezentować kolekcję swoich fotografii, zatytułowaną „Najpiękniejsza kobieta świata”. Nie doczekała tej chwili. Zmarła 28 listopada 1899 r., mając 62 lata. Album z przygotowanymi na wspomnianą wystawę fotografiami (było ich 288) wydano już po jej śmierci.

Dorota Feluś