Szukaj
Polub nas!

Klan Hatfieldów fot WikipediaKlan Hatfieldów (fot. Wikipedia)Kargul i Pawlak po amerykańsku

Konflikt między rodzinami Kargulów i Pawlaków zapisał się na stałe w polskiej kinematografii dzięki niezwykle popularnej komedii pt. Sami swoi. Była to jednak czysta, humorystyczna fikcja. W USA pod koniec XIX wieku doszło do podobnego rodzinnego konfliktu, tyle że nikomu nie było do śmiechu, gdyż konsekwencje sprzeczek między McCoyami i Hatfieldami doprowadziły do licznych tragedii...

Dziś wydarzenia, jakie rozegrały się przed 125 laty na granicy stanów Kentucky i Zachodnia Wirginia, są częścią amerykańskiego folkloru. Napisano o nich wiele książek, nakręcono kilka filmów, a nawet pojawiło się na ten temat kilka humorystycznych kreskówek. Jednak wtedy spór Hatfieldów z McCoyami był śmiertelnie poważny. Tym bardziej że miał swoją genezę w podziałach społecznych, które wynikały z amerykańskiej wojny domowej.

Obie rodziny mieszkały niemal miedza w miedzę, ale dzieliła je nie tylko rzeka Tug, lecz również niepisana granica między Unią i stanami secesyjnymi. Hatfieldowie osiedlili się na północnym brzegu, w stanie Zachodnia Wirginia, który w obliczu secesji odseparował się od reszty Wirginii i pozostał w Unii. Natomiast McCoyowie zajmowali teren na południowym brzegu, w stanie Kentucky. Stan ten nigdy nie stał się formalnie częścią zbuntowanego Południa, ale zdecydowanie sympatyzował z rebeliantami.

Hatfieldów i McCoyów dzielił też status społeczny. Ci pierwsi prócz gospodarstwa rolnego posiadali tartak, który bardzo dobrze prosperował. Ich sąsiadom po drugiej stronie rzeki wiodło się gorzej, choć z pewnością nie byli biedni. Ponadto „Devil” Hatfield posiadał liczne koneksje polityczne, które bywały dla jego rodziny bardzo pożyteczne. Obie rodziny zajmowały się dodatkowo nielegalną produkcją i sprzedażą „księżycówki”, czyli bimbru.

Po zakończeniu wojny secesyjnej przekraczanie granicznej rzeki Tug było niezwykle niebezpieczne i często kończyło się krwawymi starciami. Jednak pozornie obie rodziny łączyła sympatia do konfederatów, gdyż wielu Hatfieldów i McCoyów walczyło w armii Południa. Był jednak jeden wyjątek – Asa Harmon McCoy zdecydował się na służbę w armii unijnej. Fakt ten okazał się fatalny w skutkach.

 Pierwsze starcie

Do pierwszego spięcia między rodzinami Hatfieldów i McCoyów doszło w roku 1865, gdy William Anderson Hatfield, znany powszechnie jako „Devil Anse”, wrócił w rodzinne strony po kapitulacji armii secesyjnej, w której był żołnierzem. Jak większość południowców, był rozczarowany i przygnębiony klęską, ale chciał walczyć dalej. Przez kilka lat po zakończeniu wojny w różnych częściach USA działały spontanicznie zawiązywane oddziały „milicji”, czyli pro-secesyjnej partyzantki. Hatfield wstąpił w szeregi jednej z takich formacji o nazwie Logan Wildcats. Wkrótce potem z wojny wrócił także do domu Asa, który jednak został w dość tajemniczych okolicznościach zamordowany. Okazało się, że winę za ten mord ponosili ludzie z Logan Wildcats, a głównym podejrzanym stał się „Devil Anse”. Nieco później wyszło na jaw, iż nie mógł on być mordercą, gdyż w chwili śmierci Asy leżał chory w łóżku. Sprawcy nigdy nie ustalono, choć niemal pewne jest, iż mordercą był Jim Vance, wuj Williama i również członek Logan Wildcats.

Przez następne 13 lat panował względny spokój, choć od czasu do czasu między rodzinami dochodziło do pomniejszych konfliktów i utarczek. Zarzewiem nowej i poważnej w skutkach kłótni stała się... świnia.

 „Romeo i Julia”

W roku 1878 doszło do sporu między Floydem Hatfieldem i Randolphem McCoyem. Ten pierwszy posiadał świnię, która – zdaniem tego drugiego – miała na uszach oznakowanie świadczące o tym, iż zwierzę należało do McCoyów. Ponieważ zwaśnieni nie byli w stanie dojść do porozumienia, sprawę zgłoszono do lokalnego sędziego pokoju, którym był Anderson Hatfield. Jak można się było spodziewać, władza skoligacona z jedną ze stron wydała werdykt korzystny dla Hatfieldów, głównie na mocy zeznań niejakiego Billa Statona. W czerwcu 1880 roku Staton został zamordowany przez dwóch braci McCoyów, Sama i Parisa, ale sprawcy uniknęli odpowiedzialności, gdyż uznano, że działali w obronie własnej.

W tym momencie w historii obu rodzin pojawił się nagle wątek niemal szekspirowski. Roseanna McCoy nawiązała romantyczny związek z synem Williama Hatfielda, Johnse’em. Para ogłosiła, że spodziewa się dziecka i zamierza zawrzeć ślub. Jednocześnie Roseanna wyprowadziła się z rodzinnego domu i zamieszkała u Hatfieldów po drugiej stronie rzeki. Obie rodziny patrzyły na te wydarzenia z niechętną przychylnością. Jednak po pewnym czasie Roseanna wróciła do Kentucky, ponieważ doszła do wniosku, że Johnse nie miał się z nią zamiaru żenić. Gdy niedoszły pan młody zjawił się u McCoyów, by namówić kochankę do zmiany decyzji, został aresztowany pod zarzutem nielegalnego handlu bimbrem. Jednak wkrótce potem grupa Hatfieldów pod wodzą ojca aresztowanego odbiła go i przewiozła z powrotem na drugi brzeg rzeki.

Roseanna urodziła dziecko, które zmarło po ośmiu miesiącach na odrę. Natomiast Johnse w roku 1881 poślubił jej kuzynkę, Nancy McCoy, co było dla niej ostatecznym upokorzeniem i co doprowadziło do tragicznych wydarzeń. Kilka miesięcy później trzej bracia Roseanny – Tolbert, Pharmer i Bud – wdali się w sprzeczkę z Ellisonem Hatfieldem, bratem „Devila”. Zadali mu 26 ran nożem, a potem oddali do niego strzał. Sprawcy tego czynu zostali aresztowani i mieli stanąć przed sądem, ale w drodze do więzienia w Pikesville zostali przechwyceni przez dużą grupę uzbrojonych Hatfieldów. William powiedział braciom McCoy, iż będą żyli tak długo, jak długo przetrwa ciężko ranny Ellison.

Gdy po kilku dniach Ellison zmarł, McCoyów przywiązano do drzew i oddano do nich ponad 50 strzałów. Choć zarówno sami Hatfieldowie, jak i okoliczna ludność uważali, że zemsta na McCoyach była uzasadniona, władze postawiły w stan oskarżenia dwudziestu członków rodziny. Jednak żaden z tych ludzi nigdy nie został aresztowany i postawiony przed sądem, co rozwścieczyło McCoyów. Przez następne kilka lat dochodziło do coraz groźniejszych incydentów – głównie utarczek słownych i bijatyk. Nieuniknione było to, że narastający konflikt między Hatfieldami i McCoyami doprowadzi do jakiegoś ostatecznego wybuchu.

 Sylwestrowa masakra

W roku 1886 Jeff McCoy zastrzelił z bliżej nieznanych powodów listonosza Freda Wolforda, który był spowinowacony z Hatfieldami. W pościg za mordercą puścili się Cap Hatfield i zaprzyjaźniony z nim Tom Wallace, którzy dopadli go nad brzegiem rzeki Tug i zabili. Po kilku miesiącach nieznani sprawcy uśmiercili Wallace’a. Eskalacja konfliktu stawała się coraz bardziej niebezpieczna.

W noc sylwestrową 1 stycznia 1888 roku Cap Hatfield i Jim Vance przeprawili się wraz z licznymi innymi członkami rodziny na drugą stronę rzeki i okrążyli dom Randalla McCoya. Zaczęli strzelać na oślep w kierunku okien, a gdy Randall nie wyszedł na zewnątrz, podpalili drewnianą chatę, w której znajdowało się kilkoro dzieci. Gospodarz uciekł w kierunku pobliskiego lasu. Jego żona została dotkliwie pobita, a dwójka dzieci zginęła od strzałów. Pozostałe dzieci zdołały zbiec, ale doznały poważnych odmrożeń, gdyż wędrowały dość długo po śniegu na bosaka.

klan Matewan fot WikipediaFragment muru przeciwpowodziowego wzdłuż rzeki Tug
w Matewan w Zachodniej Wirginii, przedstawiający
wendetę Hatfieldów i McCoyów (fot. Wikipedia)
Kilka dni po tych tragicznych wydarzeniach szeryf powiatu Pike w Kentucky, Frank Phillips, zorganizował grupę pościgową, która zaczęła w sąsiednim stanie Zachodnia Wirginia tropić sprawców. Pierwszą ofiarą tego pościgu stał się Jim Vance, który odmówił poddania się i został zastrzelony. Phillips dokonał następnie kilku rajdów na domy Hatfieldów, a 19 stycznia 1888 roku znalazł się w okolicach Grapevine Creek, gdzie czekał na niego „Devil Anse” z grupą uzbrojonych Hatfieldów. Wywiązała się krwawa bitwa, w wyniku której trzech Hatfieldów zginęło, a ośmiu zostało aresztowanych i przewiezionych do Kentucky, gdzie mieli stanąć przed sądem pod zarzutem zamordowania Alifair McCoy, jednej z córek Randalla. Całkowita liczba ofiar tej bitwy nie jest znana. Uważa się, że w sumie zginęło ponad 20 osób i że Hatfieldowie ponieśli klęskę, która przesądziła o tym, iż wojna między rodzinami musiała dobiec końca.

Do procesu zatrzymanych Hatfieldów istotnie doszło, a wszyscy podsądni zostali uznani winnymi zarzucanych im czynów. Jeden z nich, Ellison Mounts, otrzymał karę śmierci i został powieszony, natomiast pozostali podsądni dostali kary dożywotniego więzienia. Wśród skazanych był starszy brat „Devila Anse’a”, Valentine Hatfield. Znamienne było jednak to, że William Anderson „Devil Anse” Hatfield, główny prowodyr rodziny, przed sądem nigdy nie stanął. Po procesie swoich krewnych nie zdecydował się na żaden odwet, co ostatecznie zakończyło krwawe porachunki między zwaśnionymi rodzinami. Pomniejsze konflikty trwały aż do roku 1901, czyli do procesu ostatniego z Hatfieldów, Johnsego.

William Anderson Hatfield zmarł w 1921 roku i został pochowany tam, gdzie się urodził – w okolicach Island Creek w stanie Zachodnia Wirginia. Miał w sumie 13 dzieci, a jego ostatni, bezpośredni potomek, syn Emmanuel Wilson „Willis” Hatfield, zmarł w roku 1978 w wieku 90 lat.

Jeśli chodzi o Randalla McCoya, który zmarł w roku 1914, miał on 17 dzieci, z których 5 zginęło w wyniku potyczek z Hatfieldami. Kilkoro innych potomków zmarło wkrótce po narodzinach. Jako ostatnia odeszła z tego świata jego córka Fannie McCoy, która zmarła w roku 1943.

 Pojednanie

Hatfieldowie i McCoyowie nadal mieszkają na terenach wzdłuż rzeki Tug, choć dziś do siebie nie strzelają. Wręcz przeciwnie – w roku 2003 współcześni potomkowie obu rodzin sporządzili wspólnie niezwykły dokument, w którym ogłosili ostateczne pojednanie między swoimi rodzinami. Porozumienie to zostało podpisane nie tylko przez ponad 60 członków obu rodzin, ale również przez gubernatora Kentucky, Paula Pattona, i jego odpowiednika w stanie Zachodnia Wirginia, Boba Wise’a.

Wcześniej, w roku 1999, wydzielono dzięki finansowemu wsparciu ze strony rządu federalnego tzw. „Hatfield and McCoy Historic Site Restoration”. Jest to teren, na którym znajdują się resztki dawnych domostw obu rodzin oraz liczne pamiątki z okresu „wojny”. W roku 2005 przeprowadzono badania archeologiczne miejsca, w którym kiedyś znajdował się dom Randalla McCoya, spalony przez Hatfieldów. Znaleziono liczne przedmioty z tamtego okresu, łącznie z kulami wystrzelonymi przez McCoyów w obronie ich domostwa. Natomiast w roku 2000 pra-pra-prawnuk Randolpha McCoya, Bo McCoy, zorganizował „rodzinne spotkanie” obu klanów, na którym stawiło się ponad 5 tysięcy osób.

Dziś tereny dawnych krwawych porachunków między Hatfieldami i McCoyami to przede wszystkim atrakcja turystyczna. W Pikeville w stanie Kentucky odbywa się doroczna impreza o nazwie Hatfield and McCoy Reunion Festival and Marathon. W ramach tego festiwalu oferowane są targi rzemieślnicze, konkursy, wystawy oraz tańce. Festiwal zwykle przyciąga tysiące ludzi, a w maratonie biegnie zazwyczaj ponad 300 uczestników. Wszystko – ma się rozumieć – odbywa się w atmosferze pokoju i pojednania.

Andrzej Heyduk