Szukaj
Polub nas!

Jamestown Settlement fort interior WikiSkansen Jamestown (fot. Wikipedia)Masakra w Jamestown

Wcześni angielscy koloniści musieli w Ameryce zmagać się z wieloma przeciwnościami losu i często nie wytrzymywali trudów życia w Nowym Świecie. Cierpieli między innymi z powodu słabego przystosowania do klimatu, braku odpowiedniego zaopatrzenia, głodu, chorób, itd. Innym zasadniczym problemem były kontakty z tubylcami, czyli plemionami indiańskimi...

Pierwszą stałą osadą brytyjską na wschodnim wybrzeżu dzisiejszych Stanów Zjednoczonych była kolonia Jamestown. Pod koniec 1606 roku cztery angielskie okręty pod wodzą kapitana Christophera Newporta wyruszyły w kierunku Ameryki. Rejs był wyjątkowo długi, gdyż zabrał w sumie cztery miesiące. Przyszli koloniści zatrzymali się po drodze na Wyspach Kanaryjskich, a potem w Portoryko, by ostatecznie dotrzeć do okolic Chesapeake Bay w dzisiejszym stanie Wirginia.

26 maja 1607 roku kapitan Edward Wingfield został wybrany prezydentem rady kolonistów i w miesiąc później postanowił zbudować ufortyfikowaną osadę w odległości ok. 40 mil od wybrzeża Atlantyku, na dużym półwyspie odgrodzonym w znacznej mierze od lądu przez zakole rzeki James. Teren ten znany jest dziś jako Hampton Roads. Z punktu widzenia obronności był to bardzo dobry wybór, gdyż pozwalał początkowo na skuteczne unikanie kontaktów kolonistów z okolicznymi plemionami indiańskimi. Jednak z kilku innych powodów był to też wybór fatalny.

Ulotna przyjaźń

Indianie nie interesowali się szczególnie tymi terenami, gdyż uważali je za zbyt odizolowane, bagienne i nienadające się do żadnych upraw rolnych. Ponadto latem grasowały tam chmary komarów, a półsłona woda w naturalnych zbiornikach wodnych nie nadawała się do picia.

Na domiar złego koloniści przybyli do Ameryki w okresie katastrofalnej suszy, która trwała od roku 1606 do 1612 i spowodowała, iż od samego początku mieszkańcy osady Jamestown mieli ogromne trudności z żywnością, tym bardziej że kolonia powstała w roku 1607 zbyt późno, by można było jeszcze cokolwiek zasiać. Dodatkową trudnością było to, iż ogromna większość Anglików wcześniej nie parała się rolnictwem, a zatem nie posiadała odpowiedniego doświadczenia w uprawie roli.

Nie wiadomo dokładnie, jakie były pierwsze kontakty kolonistów z Indianami plemienia Powhatan, którzy zasiedlili te tereny znacznie wcześniej i których było tam wówczas ok. 14 tysięcy. Prawdopodobnie początkowo sporo było nieufności i strachu z obu stron, tym bardziej że oczywistym problemem było porozumiewanie się z Indianami, mówiącymi językiem zupełnie nieznanym europejskim przybyszom. Jednak susza doskwierała zarówno kolonistom, jak i Indianom, w związku z czym ówczesny wódz Wahunsenacawh doszedł do wniosku, iż utrzymywanie przyjaznych stosunków z kolonistami może przynieść pewne obopólne korzyści.

Po kilku próbach ataków na osadę Jamestown w lecie 1607 roku wódz zaproponował Anglikom, by przenieśli się w nieco inne miejsce, gdzie mogliby zająć się wytwarzaniem metalowych narzędzi, które były Indianom bardzo potrzebne, w zamian za co koloniści mieli być zaopatrywani w produkty rolne. Wprawdzie z planów tych nic nie wyszło, ale przez następne lata Indianie byli w stosunku do kolonistów gościnni i przyjaźni. Podejmowali ich na festynach, przynosili dary, itd.

Dla kolonii Jamestown dobre kontakty z Indianami miały wtedy krytyczne znaczenie. W pierwszych miesiącach istnienia osady 80 proc. jej mieszkańców zmarło w wyniku chorób i niedożywienia. Wiele wskazywało na to, iż Anglicy długo nie przetrwają i będą musieli ratować się powrotem do Europy. Zresztą do próby takiej doszło. W roku 1610 do Jamestown przybył mianowany przez brytyjską koronę nowy gubernator, Thomas Gates, któremu powierzono zadanie „skolonizowania” Indian przez zmuszenie ich do przyjęcia chrześcijaństwa. Gates szybko doszedł do wniosku, że było to zadanie niewykonalne.

Ponieważ nieco wcześniej stosunki z plemieniem Pohwatan zaczęły się pogarszać, co było rezultatem angielskich rajdów w głąb terytorium Wirginii, gubernator uznał, iż trzeba Jamestown porzucić i wrócić do Anglii. Gdy jednak okręty kolonistów były praktycznie gotowe do rejsu przez Atlantyk, na wodach Zatoki Chesapeake pojawił się nagle ze swoją flotyllą kapitan Thomas West, którzy nakazał wszystkim wrócić do Jamestown. Jednocześnie przejął kontrolę nad kolonią i polecił rozpocząć przygotowania do ostatecznego podboju indiańskich ziem otaczających osadę. Przyjaźń z Indianami nie mogła zatem trwać nadal.

Pierwsza wojna

Ostre konflikty z Indianami przybrały na sile już w roku 1609. Anglicy pod wodzą Johna Smitha atakowali osady tubylców i domagali się od nich żywności. Dochodziło do przypadków grabieży i podpalania domostw. Wodzowie plemienia Powhatan szybko doszli do wniosku, iż kolonistom nie zależy na współpracy z nimi, gdyż ich zasadniczym celem jest przejęcie kontroli nad ziemią i zniewolenie Indian. Tym samym dalsza obecność intruzów na tych ziemiach stała się zagrożeniem dla ich egzystencji.

W lipcu 1610 roku West zorganizował kilka ataków na Indian, w czasie których Anglicy zamordowali wielu swoich wcześniejszych przyjaciół. Podczas jednej z takich akcji zbrojnych w ręce kolonistów wpadła Pocahontas, córka wodza. Dziewczyna stała się zakładniczką, a za jej wydanie żądano zwolnienia wszystkich angielskich jeńców, oddania skradzionych przez Indian narzędzi oraz ustanowienia trwałego pokoju.

Jednak sprawy bardzo się skomplikowały z chwilą, gdy Pocahontas spotkała osadnika Johna Rolfe’a, z którym nawiązała romantyczny związek i którego następnie poślubiła. Została też ochrzczona i przyjęła imię Rebecca. W wyniku takiego rozwoju wypadków konflikt z Indianami Powhatan został w pewnym sensie zawieszony, choć o powrocie do wcześniejszych przyjaznych relacji nie mogło już być mowy.

Warto wspomnieć, że Pocahontas (Rebecca Rolf) pojechała w roku 1616 wraz z mężem do Londynu, gdzie stała się postacią dość znaną, gdyż została oficjalnie zaprezentowana brytyjskiemu społeczeństwu jako „ucywilizowana dzikuska”. Jej przykład miał zachęcić króla do dalszego inwestowania w kolonię Jamestown. Gdy państwo Rolf zaczęli wybierać się w podróż powrotną do Ameryki, Pocahontas zmarła nagle w angielskim porcie Gravesend w wieku 19 lat. Przyczyny jej śmierci nie są znane. Została pochowana w miejscowym kościele św. Jerzego, ale dziś nie wiadomo, gdzie dokładnie znajdował się jej grób.

Za sprawą Pocahontas względny spokój panował do roku 1618, kiedy to nowym wodzem Powhatan został Opchanacanough, którego najbliższym doradcą był Nemattanew. Obaj byli zdania, że pokojowe współistnienie z kolonistami nie mogło być kontynuowane. Zaczęli przygotowywać się do otwartej wojny, uważając ją za nieuniknioną. Ostatecznym zarzewiem konfliktu stało się zamordowanie wiosną 1622 roku Nemattanewa przez jednego z mieszkańców Jamestown.

Rzeź wśród białych

Opchanacanough zdecydował się na zorganizowanie serii zaskakujących ataków na angielskie osady otaczające Jamestown. Był przekonany, że jeśli zaszokuje odpowiednio Europejczyków bezwględnością tych ataków i wynikającymi z nich stratami, zdecydują się oni na ostatecznie opuszczenie kolonii. W sumie doszło do 31 rajdów, głównie wzdłuż rzeki James. Choć samo Jamestown nie ucierpiało, Indianie pod wodzą Opchanacanougha niemal kompletnie zniszczyli liczne osady, zabijając ponad 400 kolonistów, w tym również kobiety i dzieci. Większość zabudowań została zrównana z ziemią. Jedna trzecia białej ludności tych okolic przestała istnieć. 20 kobiet znalazło się w indiańskiej niewoli, w której pozostały aż do śmierci.

Tak krwawy atak Indian na białych nie miał nigdy przedtem miejsca i stał się swoistym wstępem do późniejszych, ponad 200-letnich wojen z indiańskimi plemionami. Choć można się spierać o to, czy działanie wodza Opchanacanougha było uzasadnione, historycy są dziś zgodni co do tego, że Powhatan od samego początku stali na straconej pozycji, z czego nie zdawali sobie do końca sprawy. W sumie 15-letni okres kontaktów między Indianami w okolicach Jamestown i osadnikami skończył się otwartą wojną, co było od samego początku nieuniknione. Wynikało to przede wszystkim z faktu, iż król Anglii uważał Indian za barbarzyńców, których trzeba było albo totalnie wyniszczyć, albo też zmusić do posłuszeństwa.

Wydawało się, że Opchanacanough odniósł sukces, gdyż Anglicy porzucili w popłochu liczne wsie, szczególnie te bardziej odległe od Jamestown. Indianie spodziewali się, że klęska ta spowoduje wyprowadzenie się intruzów z ich terenów, gdyż w ich kulturze pokonany wróg zawsze wycofywał się ze spornych ziem. Stało się jednak zupełnie inaczej. Koloniści postanowili skonsolidować swoje siły, co było o tyle trudne, iż zdolnych do walki mężczyzn było zbyt mało – po rzezi sprokurowanej przez Opchanacanougha 2/3 ludności kolonii stanowiły kobiety i dzieci. Zdecydowano, że osady winny znajdować się znacznie bliżej ufortyfikowanego centrum. Po pewnym czasie do Jamestown przybyły posiłki z Anglii. Rozpoczął się kilkuletni okres ataków odwetowych ze strony białych, którzy palili indiańskie wsie, niszczyli uprawy, zatapiali ich łodzie i zmuszali Indian do wycofywania się coraz głębiej w głąb lądu.

W roku 1622 doszło do dość niezwykłego wydarzenia. Koloniści zorganizowali „konferencję pokojową” z Indianami, w czasie której podali im zatrute wino, w wyniku czego zmarło ponad 200 osób. Przez następne lata Anglicy prowadzili w rejonie Zatoki Chesapeake bezwzględną kampanię eksterminacji Indian, posługując się często argumentem, że uprawniały ich do tego wydarzenia z 1622 roku. Tym samym wojownicze działania wodza Opchanacanougha zostały wykorzystane jako wygodny pretekst do „oczyszczenia” okolic Zatoki Chesapeake z ludności indiańskiej.

Ostatecznie w roku 1644 doszło do ostatniej wojny między plemieniem Powhatan i kolonistami. W trakcie tych działań zbrojnych wódz plemienia został pojmany i osadzony w więzieniu w Jamestown, gdzie został zamordowany przez jednego ze strażników. Wprawdzie biali ponieśli spore straty, gdyż zginęło ok. 500 kolonistów, ale wtedy liczba ta stanowiła już tylko 10 proc. ogólnej populacji, a zatem nie miała tak wielkiego znaczenia jak straty poniesione 22 lata wcześniej.

Śmierć wodza plemienia stała się początkiem szybkiego upadku Powhatan. Indianie opuścili zajmowane przez siebie tereny i albo stali się częścią białej populacji, albo też znaleźli się w kilku rezerwatach w kolonii Wirginia, która została ustanowiona przez koronę brytyjską w roku 1624.

Dziś stan Wirginia oficjalnie uznaje istnienie kilku społeczności indiańskich, które kiedyś wchodziły w skład tzw. Konfederacji Powhatanów. Plemiona Pamunkey i Mattaponi nadal znajdują się na terenach rezerwatów ustanowionych w XVII wieku. Są to jedyni dziś przedstawiciele społeczności, które przed ponad 400 laty witały pierwszych angielskich osadników w Ameryce.

Masakra w roku 1622 omal nie doprowadziła do upadku kolonii Jamestown. Jednak nawet gdyby tak się stało, pewne jest to, iż w niczym nie zmieniłoby to losów Indian Powhatan, gdyż europejscy osadnicy zaczęli szybko kontrolować tereny wzdłuż całego wybrzeża atlantyckiego Ameryki, a kolonizacja całego kontynentu była tylko kwestią czasu.

Andrzej Heyduk