Szukaj
Polub nas!

Sergei Magnitsky 2006 fot WikipediaSiergiej Magnitski (fot. Wikipedia)Wróg numer jeden Putina

W roku 2012 w USA zapadła decyzja Kongresu, której prezydent Rosji Władimir Putin nie znosi i jest gotów zrobić wszystko, by ją w taki czy inny sposób unieważnić. Chodzi o ustawę zwaną Magnitsky Act, która nakłada na Kreml przeróżne sankcje za tajemniczą śmierć w więzieniu prawnika Siergieja Magnitskiego. Uchwalenie tej ustawy było w znacznej mierze zasługą brytyjsko-amerykańskiego inwestora i prawnika Williama Browdera, który przez wiele lat współpracował z Magnitskim, i który – jak wiele na to wskazuje – stał się wrogiem numer jeden Putina...

Cała ta historia zaczęła się w lipcu 2007 roku, kiedy to rosyjska milicja weszła do biura moskiewskiego oddziału londyńskiego funduszu inwestycyjnego Hermitage Capital Management (HCM), któremu zarzucano oszustwa podatkowe na sumę rzędu 45 milionów dolarów. Funkcjonariusze wynieśli stamtąd komputery i kartony pełne papierów oraz pieczątek. Firma poprosiła o pomoc moskiewską spółkę prawniczą Firestone Duncan. Sprawą zajął się jeden z jej wspólników, Siergiej Magnitski. W miarę szybko ustalił, że ktoś sfabrykował dokumenty, z których wynikało, iż fundusz miał setki milionów dolarów strat i że z tego powodu należał mu się zwrot podatku.

W wigilię 2007 roku łączna kwota 230 mln dolarów wyciągnięta z państwowego skarbca w ramach zwrotu zapłaconych podatków została „zatwierdzona” przez organy podatkowe. Pieniądze te wkrótce potem przepadły bez śladu. Magnitski doszedł do wniosku, że ma do czynienia z największym oszustwem podatkowym w historii kraju, w które zamieszani byli wysocy rangą urzędnicy państwowi. Gdy jednak jego pracodawca poinformował o tym władze kraju, Kreml zareagował we właściwy dla siebie sposób – w roku 2008 Magnitski sam został zatrzymany pod zarzutem unikania płacenia podatków, co było oskarżeniem w dość oczywisty sposób zmyślonym.

Przez rok Magnitski gnił w więzieniu. Dziś wiadomo już na pewno, że był torturowany, gdyż usiłowano wymusić na nim przyznanie się do winy. Ostatecznie zmarł w listopadzie 2009 roku. Ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew zlecił rosyjskim władzom przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie. Jako przyczynę śmierci podano ostrą niewydolność serca i wstrząs septyczny spowodowany nieleczonym zapaleniem trzustki. Dochodzenie prezydenckiej rady ds. praw człowieka potwierdziło jednak również, że Magnitski był bity, a zarzuty wobec niego zostały sfabrykowane. Ustalenia te niczego niestety nie zmieniły. W marcu 2013 roku Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej ostatecznie porzucił dochodzenie i stwierdził, że Magnitski został aresztowany i był przetrzymywany zgodnie z prawem i że nie był poddawany żadnym torturom.

Proces nieboszczyka

Wszystkie te wydarzenia w żaden sposób nie zniechęciły Billa Browdera, który wraz z licznymi aktywistami stworzył listę 60 rosyjskich oficjeli – z ministerstwa spraw wewnętrznych, milicji i organów podatkowych – którzy według Magnitskiego stali za oszustwem podatkowym. W 2012 roku USA opublikowały tzw. listę Magnitskiego i przyjęły wspomnianą wcześniej ustawę, która upoważnia amerykańskie władze do stosowania ostrych sankcji wobec rosyjskich funkcjonariuszy oskarżonych o łamanie praw człowieka.

W odpowiedzi władze Rosji ogłosiły, że sprawa Magnitskiego „wraca na wokandę”, choć – jak się szybko okazało – w bardzo kuriozalny sposób. W tymże roku 2012 odbył się jego proces, w wyniku którego został on uznany winnym uchylania się od płacenia podatków. Sąd nie mógł niestety wymierzyć podsądnemu kary, ponieważ skazaniec już nie żył. Amnesty International uznała wtedy werdykt za „szczyt absurdu”.

Nie to jest jednak najważniejsze. W czasie tego samego procesu zaocznie na 9 lat kolonii karnej skazano także Browdera. Uznano, że obaj panowie nie zapłacili podatków w wysokości 500 mln rubli, czyli ok. 9,2 mln dolarów. Z drugiej strony Kreml twierdzi do dziś, że nie jest w stanie znaleźć zaginionych 230 mln dolarów, bo dokumenty na ten temat zostały zniszczone... w wypadku ciężarówki. Do oszustwa, na zlecenie większej grupy osób, przyznali się: pracownik tartaku i włamywacz-recydywista. Obaj dostali po pięć lat więzienia i tak teoretycznie zakończyła się największa afera podatkowa w historii Rosji.

Jednak Browder w ramach własnego śledztwa wytropił część zaginionej kwoty – 134 mln dolarów – w co najmniej 17 krajach. Z dokumentów, do których dotarł i je przeanalizował, wynika, że pieniądze z podatków zostały wyprowadzone za granicę jeszcze w grudniu 2007 roku i obecnie spoczywają na kontach w tzw. rajach podatkowych i nieruchomościach będących w posiadaniu rosyjskich urzędników, ich bliskich i byłego właściciela jednego z rosyjskich banków. Ponadto niektórzy Rosjanie uczestniczący w tym oszustwie na wielką skalę kupili liczne nieruchomości od Trump Organization, choć wtedy Donald Trump nie był jeszcze kandydatem prezydenckim.

Wróg Władimira

Jeśli wierzyć licznym doniesieniom, zarówno oficjalnym, jak i nieoficjalnym, uchwalenie Magnitsky Act w Waszyngtonie spowodowało u Putina napad wściekłości. Restrykcje nałożone na mocy tej ustawy na wielu jego prominentnych współpracowników były i są dla niego niezwykle niewygodne, by nie powiedzieć bolesne. W związku z tym Kreml zaangażował się w kontratak, który składał się z dwóch zasadniczych części. Po pierwsze, Rosjanie wszczęli pokątne działania na rzecz zniesienia ustawy. Po drugie, William Browder, który pozostaje nieprzejednanym orędownikiem wyjaśnienia okoliczności śmierci Magnitskiego i agituje w różnych krajach na rzecz uchwalania sankcji przeciw Rosji, musi zostać – zdaniem Putina – „uciszony”.

mag Butyrki fot WikipediaButyrki, moskiewskie więzienie,
w którym przetrzymywano Magnistskiego (fot. Wikipedia)
Jeśli chodzi o pierwszą część tego kontrataku, jego najbardziej oczywistym przejawem było dziwaczne spotkanie syna Trumpa z rosyjską prawniczką i kilkoma dość podejrzanymi typami. Choć wszystkie szczegóły tego spotkania nie są znane, wiadomo na pewno, iż strona rosyjska zaproponowała kampanii Trumpa materiały potencjalnie szkodliwe dla Hillary Clinton w zamian za obietnicę zniesienia w przyszłości Magnitsky Act. W sumie nic z tego nie wyszło.

Browder, który mieszka na stałe w Wielkiej Brytanii, znalazł się na kremlowskim celowniku, co nigdy nie wróży niczego dobrego. Putin kilkakrotnie zgłaszał jego nazwisko do Interpolu, sugerując, że jest on osobnikiem poszukiwanym międzynarodowym listem gończym. Zabiegi te nie przyniosły większych rezultatów. Ostatnio jednak rosyjskie władze zdecydowały się na krok wręcz szokujący. Browder ponownie został wpisany na listę poszukiwanych przez Interpol, ale tym razem Moskwa oskarżyła go o... zamordowanie Magnitskiego w więzieniu. Miał on rzekomo przekupić więziennych lekarzy, tak by nie opiekowali się oni odpowiednio skazańcem.

Pojawienie się jakiegokolwiek nazwiska na liście poszukiwanych przez Interpol niesie ze sobą pewne konsekwencje. Gdyby Browder chciał pojechać z Wielkiej Brytanii do jakiegokolwiek kraju Unii Europejskiej, zostałby automatycznie aresztowany. Ponieważ posiada obywatelstwo brytyjskie (amerykańskiego zrzekł się przed wieloma laty), ma teoretycznie prawo do podróżowania do USA, ale gdy zjawił się na londyńskim lotnisku, został zatrzymany i przesłuchany. Dopiero po interwencji ze strony niektórych członków Kongresu, między innymi senatorów Johna McCaina i Benjamina Cardina, zawieszenie jego prawa wjazdu do USA zostało zniesione.

Browder twierdzi, że zwiększone ostatnio zainteresowanie jego osobą ze strony Kremla wynika między innymi z tego, że udało mu się przeforsować w Kanadzie ustawę identyczną do Magnitsky Act. Liczne inne kraje rozważają możliwość wprowadzenia podobnych restrykcji. Dla Putina jest to niemal bezpośredni atak na jego autorytet oraz na ekipę, która od lat niepodzielnie rządzi w Rosji. Browder przyznaje, że czuje się zagrożony, jako że Kreml zwykle nie przebiera w środkach zwalczania swoich krytyków. Nalega, że nie poniecha swojej działalności aż do czasu, gdy ludzie odpowiedzialni za zakatowanie Magnitskiego na śmierć nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Tykająca bomba

Prokurator specjalny Robert Mueller, który od kilku miesięcy bada powiązania sztabu wyborczego Donalda Trumpa z Kremlem, niemal na pewno prędzej czy później będzie rozmawiał z Browderem, który zdaje się być centralną postacią w całej tej historii. Zresztą być może już z nim rozmawiał, tyle że oficjalnie jeszcze nikt o tym nie wie. Jasne jest to, że począwszy od roku 2012 Putin zabiegał zdecydowanie o to, by ustawa Magnitsky Act została zniesiona i miał nadzieję, że stanie się tak za sprawą nowej administracji Trumpa. To właśnie w tym celu zorganizowane zostało spotkanie Trumpa juniora z wysłannikami rosyjskiego rządu. Wtedy nadzieje te były jasno zdefiniowane. Potem jednak zostały niemal zupełnie zniszczone przez narastające podejrzenia o to, iż ludzie Trumpa wdali się w dość podejrzane konszachty z poplecznikami Kremla. Toczące się w tej kwestii śledztwa na razie przekreślają jakiekolwiek oficjalne kontakty Trumpa z Kremlem, gdyż są one zbyt ryzykowne politycznie.

Dla obu prezydentów – Rosji i USA – sprawa ta jest tykającą bombą. Amerykańskie restrykcje powodują, że liczni wysocy rangą przedstawiciele rosyjskiego rządu nie mogą podróżować do USA ani też korzystać z usług amerykańskich banków. Ponadto wiele innych krajów nie chce mieć do czynienia z ludźmi, którzy z takich czy innych powodów znajdują się na „czarnej liście” amerykańskiej bankowości, co znacznie utrudnia prowadzenie jakiejkolwiek działalności na globalnym rynku.

mag William F Browder fot WikipediaWilliam F. Browder (fot. Wikipedia)Jak twierdzi Matthew Rojansky, szef waszyngtońskiego Kennan Institute at the Woodrow Wilson Center, Kreml uważa, że Magnitsky Act to próba zmiany reżimu w Moskwie, a zatem w oczach rosyjskich władz Browder jest w zasadzie niebezpiecznym sabotażystą. Jednocześnie Putin i spółka niemal na pewno doszli już do wniosku, że nadzieje pokładane w administracji Trumpa nigdy nie zostaną spełnione z powodu oczywistych problemów dotyczących wewnętrznej sytuacji politycznej w USA.

Wszystko to stało się jeszcze bardziej oczywiste z chwilą, gdy w styczniu tego roku, zanim jeszcze Trump wprowadził się do Białego Domu, do listy Rosjan objętych sankcjami w ramach Magnitsky Act dodane zostały nowe nazwiska. Nieco później Izba Reprezentantów zatwierdziła stosunkiem głosów 419 do 3 dalsze zaostrzenie sankcji przeciw Rosji. Trump nie miał szans na sukces ewentualnego weta, w związku z czym niechętnie podpisał tę ustawę.

Nikt nie wie dokładnie, jaki wpływ na dalszy rozwój wydarzeń może mieć Browder. Posiada on zapewne wiedzę, która może okazać się niezwykle szkodliwa zarówno dla Kremla, jak i Białego Domu. On sam twierdzi, że żyje obecnie w poczuciu nieustannego zagrożenia. To, że mieszka w Wielkiej Brytanii, nie jest w zasadzie żadną ochroną, ponieważ wszyscy pamiętają liczne przypadki tajemniczych i nigdy do końca niewyjaśnionych zgonów zawziętych wrogów Putina, między innymi Aleksandra Litwinienki. Browder nie korzysta z żadnej specjalnej ochrony i podróżuje w miarę swobodnie po całym świecie. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Putin chciałby „wymazać” swojego wroga numer 1 z powierzchni ziemi. W praktyce jednak będzie to coraz trudniejsze w miarę jak Browder staje się coraz bardziej znaną na świecie postacią.

Andrzej Heyduk