Szukaj
Polub nas!

sinatra Frank Sinatra fot PixabayFrank Sinatra, 1947 (fot. Pixabay)Sułtan omdleń

Był jednym z najlepszych i największych wokalistów w historii, mimo że nigdy nie nauczył się czytać nut. Z powodu magicznego głosu Franka Sinatrę nazywano The Voice. Przepadał za hazardem i Jackiem Danielsem. I, oczywiście, za kobietami...

Liczne talenty

Frank dorastał w małym miasteczku Hoboken w stanie New Jersey. Zaczął śpiewać już w wieku ośmiu lat. Robił to w lokalnym pubie... dla napiwków. Na karierę muzyczną zdecydował się jako nastolatek po tym, jak w radiu usłyszał Binga Crosby’ego. Zaczął śpiewać w nocnych klubach. Mógł sobie na to pozwolić jako młody chłopak, bo ze szkoły średniej został wydalony za niepoprawne zachowanie po 47 dniach.

Jego droga na szczyt zaczęła się po tym, jak rozpoczął współpracę z zespołem trębacza Harry’ego Jamesa, który zauważył go w klubie. Później przez krótki czas śpiewał w zespole Toma Dorseya. Na karierę solową zdecydował się jako 27-latek. Niemal natychmiast został idolem bobbysoxers, czyli nastolatek noszących skarpetki wywijane do kostek. Oczywiście przypadł do gustu i innym.

To wtedy zaproponowano mu, by przyjął pseudonim artystyczny „Frankie Satin” (słowo satin, czyli „atłasowy”, było nawiązaniem do jego niezwykłej – jak mówiono, aksamitnej – barwy głosu). Nie zgodził się. Z czasem miłośnicy nadali mu inne przydomki, w tym Ol’ Blue Eyes („Stare niebieskie oczy”), Frankie, The Voice i Sultan of Swoon („Sułtan omdleń”). Początkowo podpisywał kontrakty z różnymi wytwórniami, aż w końcu założył własne studio Reprise Records. Nagrał w sumie 1400 piosenek.

Sukces zawdzięczał nie tyle niezwykłemu talentowi, co scenicznej szczerości. Sam powiedział kiedyś: – Kiedy śpiewam, wierzę. Jestem szczery. Oczywiście do tego trzeba dorzucić perfekcjonizm i pracoholizm.

Mimo że muzyka była jego największą miłością, chętnie oddawał się również aktorstwu. Podczas zdjęć nigdy nie godził się na powtórne ujęcia. Nie miał warsztatu ani doświadczenia, ale okazało się, że ma to, co w tej dziedzinie jest najważniejsze – talent. Dowodem jest Oscar i Złoty Glob za rolę szeregowca Angelo Maggio w Stąd do wieczności (1953 r.), w którym to obrazie wystąpił u boku Burta Lancastera i Deborah Kerr. W sumie zagrał w 15 filmach.

Kontrowersje

Nie wszystko jednak wyglądało tak różowo. Pierwsza kontrowersja pojawiła się, gdy podczas II wojny światowej nie został zaciągnięty do wojska. Oficjalnie podano, że powodem było uszkodzone przy porodzie ucho i emocjonalna niestabilność. Nieoficjalnie mówiono, że za stwierdzenie o nieprzydatności do służby muzyk wręczył lekarzowi z komisji łapówkę w wysokości 40 tys. dolarów. W każdym razie nie podobało się to ani żołnierzom, ani opinii publicznej. Zdaniem dziennikarza i żołnierza Williama Manchestera „Sinatra był najbardziej znienawidzonym mężczyzną II wojny światowej”.

Druga poważna kontrowersja narodziła się, gdy pojawiły się oskarżenia o współpracę z włoską mafią. Nie ulega wątpliwości, że Sinatra robił interesy w Las Vegas, ale stanowczo zaprzeczał, by wspomagali go gangsterzy. Nie usłyszał też nigdy oficjalnych zarzutów od FBI, które prowadziło w jego sprawie śledztwo. Mówiono jednak, że to na nim była wzorowana postać Johnny’ego Fontane’a ze słynnego filmu o mafii Ojciec chrzestny.

Frank prywatnie

Według Toma Santopietro, autora biografii muzyka, „Frank Sinatra był lekko zarozumiały, skupiony na celu, optymistyczny i pełen wiary w swoje możliwości”. Miał spore grono przyjaciół, dla których organizował w swoim domu przyjęcia, a nad ranem gotował makaron. Kupował im też drogie prezenty, w tym luksusowe auta – cadillaki. Uwielbiali go, mimo że miał skłonność do gwałtownych zmian nastroju, a co gorsze – zwłaszcza po wódce – robił się agresywny. Sam kiedyś przyznał, że ma tendencje do wpadania w skrajne nastroje od euforii po depresję.

Bardzo dbał o swój wygląd. Blizny po młodzieńczym trądziku tuszował makijażem, a żeby sprawić wrażenie wyższego wzrostem, zakładał buty na koturnie. Uwielbiał drogie i modne ubrania, przede wszystkim szyte na miarę garnitury i kapelusze typu fedora, które stały się jego znakiem rozpoznawczym. Do takich garniturów zakładał – uwaga! – koszule zapinane w kroku, które układały się idealnie pod marynarką i pozwalały ukryć zbędne fałdki na brzuchu. Ich mankiety musiały wystawać o pół cala spod rękawa marynarki i być ozdobione prostymi spinkami. Dużą wagę przywiązywał do obuwia, które zawsze musiało być idealnie wypolerowane. Zawsze miał przygotowane co najmniej dwie koszule i dwa garnitury na wypadek, gdyby zdarzyło się coś nieprzewidzianego.

Sinatra fot Willem-van-Bergen Wikipedia(fot. Willem van Bergen/Wikipedia)Na co dzień zakładał najwyższej jakości swetry, blezery lub kardigany w jasnych pastelowych kolorach, pod które wkładał koszulę. Zawsze prezentował się nienagannie i do dziś uznawany jest za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn swoich czasów. Sam przyznał kiedyś, że dzięki drogim i eleganckim ubraniom czuł się ważny i bogaty. By zmylić dziennikarzy, których wręcz nienawidził, nakładał czapkę bejsbolową i duże czarne okulary, i wsiadał do starego chevroleta. Przy oficjalnych wyjściach jeździł rolls-royce’em lub jaguarem. W rezydencji w Palm Springs w Kalifornii miał do dyspozycji pięć samochodów, a w domu w Beverly Hills – trzy auta z najwyższej półki.

Myliłby się ktoś, kto sądzi, że Sinatra zbijał majątek wyłącznie z myślą o sobie czy rodzinie. Ci, co go znali, wiedzieli, że pomagał biednym, o problemach których dowiadywał się z prasy. Często występował za darmo dla dzieci. Angażował się też w walkę z rasizmem. Gdy Sammy’emu Davisowi Jr., który grał w latach 60. w jego zespole, niektóre placówki nie pozwalały – ze względu na segregację rasową – występować, i on odmawiał tam występów.

Erotyczny magnetyzm

Sinatra kochał kobiety. Dzięki urodzie – niebieskim oczom i szczupłej sylwetce – oraz szczególnemu magnetyzmowi erotycznemu nie miał najmniejszych problemów z miłosnymi podbojami. Z pewnością pomagał mu też zawód, który wykonywał, i pokaźne konto w banku. Podobno był w stanie zdobyć każdą kobietę. Nie zawsze wychodziło mu to na dobre. W wieku 23 lat był aresztowany dwukrotnie: raz za uwodzenie 16-letniej Rity Maritt (w tamtych czasach było to uznawane za nielegalne), drugi – za cudzołóstwo, gdy okazało się, że jedna z jego kochanek ma męża. Oba zarzuty ostatecznie umorzono. Jednak doświadczenie to niczego kochliwego Franka nie nauczyło.

Podrywał i zdobywał panie przez całe życie. Zabiegał nawet o kobiety swoich znajomych.

Mógł mieć każdą dziewczynę, którą tylko chciał. Jeśli znajdował z nią wspólny język, była jego na zawsze, a przynajmniej na tyle, na ile on sam był nią zainteresowany – powiedział jeden z jego przyjaciół z lat młodości.

Miał romans z Judy Garland i Marilyn Monroe. Co do tej ostatniej zdania są podzielone. Jedni mówią, iż gdy aktorka dała mu do zrozumienia, że chciałaby go widzieć w swojej alkowie, nie pozwolił jej zbliżyć się do siebie. Inni twierdzą, że to Marilyn trzymała dystans. Pewne jest, iż wpadali na siebie często i że spędzili upojny weekend nad jeziorem Tahoe. U boku muzyka widywano też m.in.: Juliet Prowse, Lanę Turner, Marilyn Maxwell, Lauren Bacall (ówczesną żonę jego przyjaciela, Humphreya Bogarta) i Angie Dickinson. Z dwiema ostatnimi był zaręczony.

Cztery panie zdołały doprowadzić Sinatrę do ołtarza. Jego pierwszą żoną była Nancy Barbato. Mieli troje dzieci: Nancy, Franka Jr. i Christinę. W 1963 r. Sinatra przeżył dramat, gdy porywacze uprowadzili z pokoju hotelowego w Lake Tahoe jego 19-letniego syna, zamknęli w bagażniku samochodu i zażądali okupu w wysokości 240 tys. dolarów. Przez dwa dni porozumiewał się z napastnikami wyłącznie z budek telefonicznych, do korzystania z których potrzebne były dziesięciocentówki. Mówiono, że od tamtej pory miał ich przy sobie zawsze pełne garście. Po wpłaceniu okupu i odzyskaniu syna nigdy już dobrze nie spał.

Kocham wszystko, co pomaga przebrnąć przez noc. Czy to jest modlitwa, czy środek nasenny, czy butelka Danielsa – mówił.

W dzień św. Walentego w 1948 r. Frank i Nancy ogłosili publicznie, że się rozwodzą. Wtedy muzyk spotykał się już z aktorką Avą Gardner. Gdy po raz pierwszy zobaczył ją na jakimś plakacie, miał powiedzieć koledze, że będzie jego żoną. Poznali się na początku lat 40. XX wieku, gdy aktorka była żoną Mickeya Rooneya.

Frank podszedł do naszego stolika… był wtedy jak bóg, o ile bogowie mogą być seksowni. Taki bezczelny bóg. Wręcz emanował seksem. Rzucił jakiś banał w rodzaju: „Gdybym cię pierwszy zobaczył, skarbie, sam bym się z tobą ożenił”. Puściłam to mimo uszu. Wiedziałam, że miał żonę i dziecko – wspominała Ava.

Oficjalne związki, w jakie oboje byli zaangażowani, nie stanowiły przeszkody. Zresztą Ava szybko się rozwiodła i zajęła Frankiem, którego kariera stanęła wtedy pod znakiem zapytania. Wytwórnia filmowa MGM nie odnowiła z nim kontraktu, jego płyty bojkotowali – ze względu na zdrady małżeńskie – katolicy, a na koncertach widownie świeciły pustkami. Sinatra wtedy ostro pił.

Pojechaliśmy i nieźle się tam napraliśmy. Pijani w sztok zaczęliśmy ostrzeliwać jakieś małe miasteczko z dwóch pistoletów kalibru 38, które Frank miał w schowku w samochodzie. Grzmociliśmy w lampy, w witryny sklepowe. Bóg jeden wie, jakim cudem uszło nam to na sucho. Najpewniej Frank znał tam kogoś z odznaką – opowiadała później aktorka.

Problemem była też Nancy, która nie chciała dać muzykowi rozwodu. Poza tym o powrót do domu błagały dzieci. W końcu, po uregulowaniu zaległości finansowych z rodziną, Frank został oficjalnie wolnym mężczyzną. Z Avą wziął ślub w 1951 r. Był to bardzo burzliwy związek. Ciągle się kłócili. Media rozpisywały się też o aborcji, na którą zdecydowała się aktorka. Ava nie chciała bawić się w pieluchy ze względu na karierę. Oficjalnie byli ze sobą sześć lat, ale rozstali się zaledwie dwa lata po ślubie. Mimo to podtrzymywali kontakt do końca życia. Często do siebie dzwonili i opowiadali sobie o swoich problemach. Frank wspomagał ją finansowo, m.in. opłacał jej pobyty w szpitalu. Pokrył też wydatki związane z leczeniem zapalenia płuc na Barbados.

Frank Sinatra i Mia Farrow EPAFrank Sinatra i Mia Farrow (fot. EPA)W 1966 r. Sinatra ożenił się po raz trzeci. Tym razem wybranka – Mia Farrow – była młodsza o 30 lat i zapatrzona w niego niczym w obrazek.

Zawsze wiedziałam, że Frank w końcu przeleci chłopca – skomentowała Gardner wybór byłego partnera.

Mia nie była potulnym barankiem. Chciała robić karierę po swojemu, a na to Frank absolutnie się nie godził. Gdy plan, by zagrać z nią w filmie Detektyw, upadł z jej powodu – wybrała występ w Dziecku Rosemary – wpadł do jej pracy i po prostu wręczył jej papiery rozwodowe. Po rozstaniu zostali przyjaciółmi. Muzyk wspierał ją, gdy jej kolejny partner – Woody Allen – zostawił Mię dla ich adoptowanej córki, Soon-Yi. Frank miał nawet grozić reżyserowi, że mu za to połamie nogi. Już po śmierci Sinatry Mia oświadczyła w jednym z wywiadów, że jej syn Ronan może być dzieckiem muzyka. Oficjalnym ojcem chłopaka był Woody Allen.

W przypadku Sinatry trwałe okazało się dopiero czwarte małżeństwo – z Barbarą Blakely Marx. Gdy poznali się, ona była tancerką rewiową w kasynie Riviera w Las Vegas. Ale wtedy zignorowała jego zaczepki w hotelowym barze. Nie interesował jej mężczyzna z „zagmatwanym życiem osobistym”, o którym rozpisywała się prasa. Niedługo potem wyszła za mąż za Zeppo, jednego ze słynnych Braci Marx, i zamieszkali w sąsiedztwie... Sinatry. Kilka lat później Barbara i Frank zostali kochankami, a w 1976 r. – trzy lata po rozwodzie Barbary – małżonkami. Byli razem 22 lata, aż do śmierci muzyka.

Pod koniec życia Sinatra często chorował, m.in. na serce i płuca. Dokuczała mu też demencja. 14 maja 1998 r. trafił do szpitala z powodu ataku serca. Umierając miał zawołać: – Już nie mogę, przegrywam! Nowy Jork i Las Vegas oddały mu niezapomniany hołd – w wieczór po jego śmierci cały Empire State Building zaświecił na niebiesko (dla „Ol’ Blue Eyes”), a wszystkie kasyna ucichły na minutę.

Został pochowany z garścią dziesięciocentówek, butelką Jacka Danielsa, paczką papierosów Camel (te właśnie papierosy namiętnie palił przez całe życie) i zapalniczką Zippo.

Dorota Feluś