Szukaj
Polub nas!

Morris Lane search WikipediaBadanie miejsca zbrodni
(fot. Wikipedia)
Nieuchwytny morderca

W roku 1976 na ekrany amerykańskich kin wszedł film pt. The Town That Dreaded Sundown („Miasto, które bało się zmierzchu”). Nie był to wielki przebój kinematograficzny, ale obrazował do pewnego stopnia dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się 30 lat wcześniej w niewielkiej miejscowości Texarkana, położonej na granicy stanów Arkansas i Teksas…

Texarkana podzielona jest na dwie, mniej więcej równe, części stanową linią graniczną. W roku 1946 mieszkało tam niespełna 25 tysięcy ludzi. Ponieważ wtedy nie przecinały się tam jeszcze autostrady I-30 i I-49, było to miejsce zaciszne, w którym nic dramatycznego się nie działo. Zmieniło się to drastycznie 22 lutego 1946 roku.

Pierwszy atak

Późnym wieczorem tego dnia 25-letni Jimmy Hollis i 19-letnia Mary Jeanne Larey siedzieli w samochodzie, zaparkowanym na krańcach miasta, przy pustej o tej porze drodze. W pewnym momencie do pojazdu podszedł zakapturzony mężczyzna, który oślepił ich latarką i kazał im wysiąść pod groźbą pistoletu. Następnie polecił Jimmy’emu zdjąć spodnie i niemal natychmiast zadał mu dwa ciosy w głowę tępym narzędziem, powodując dwukrotne pęknięcie czaszki. Uderzył też dziewczynę, która upadła na jezdnię, ale była w stanie ponownie się podnieść. Napastnik kazał jej uciekać wzdłuż ulicy i po pewnym czasie dogonił ją, wciągnął do rowu i zaatakował seksualnie. Jak zeznała później Larey, do gwałtu nie doszło, ale została okrutnie pokaleczona lufą pistoletu.

Po ataku Mary Jeanne zaczęła biec ponownie po ulicy i dotarła do domu przy 805 Blanton Street, gdzie zaalarmowała właścicieli, którzy zadzwonili na policję. Już po kilku minutach na miejscu tych zdarzeń pojawił się szeryf Bill Presley wraz z dwójką policjantów. Przestępca zniknął bez śladu, zaś Larey zabrano do szpitala. Zanim jeszcze zjawiła się policja, poważnie rannemu Hollisowi udało się zatrzymać przejeżdżający samochód, a zatem w szpitalu znalazł się jeszcze zanim dojechała tam jego dziewczyna. Para cudem przetrwała atak. Jimmy miał urazy czaszki i musiał spędzić kilka tygodni w szpitalu, natomiast Mary została odwieziona do domu następnego dnia.

W trakcie przesłuchań Larey zeznała, iż napastnikiem był niemal na pewno czarnoskóry mężczyzna, który miał na głowie niewielki biały worek z wyciętymi otworami na oczy. Jej chłopak, który został oślepiony latarką, nie mógł tego potwierdzić i uważał, że atakującym mógł też być biały człowiek o śniadej cerze. Już następnego dnia lokalna gazeta Texarkana Daily News przyniosła na pierwszej stronie wieść o wieczornym ataku na młodą parę. Było to dość sensacyjne wydarzenie, ale trwające przez następne dwa tygodnie śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów i sprawa ucichła. Śledczy uznali, iż był to jednorazowy, przypadkowy atak. Mylili się.

Seryjny morderca

24 marca kierowca jadący po ulicy Rich Road, znajdującej się w pobliżu miejsca, w którym doszło do pierwszego ataku, zauważył w zaparkowanym samochodzie parę młodych ludzi, którzy wydawali się spać. Szybko jednak okazało się, że oboje nie żyją. 29-letni Richard Griffin leżał twarzą w dół między przednimi siedzeniami, natomiast 17-letnia Polly Moore znajdowała się na tylnym siedzeniu. Oboje zginęli od strzałów w tył głowy. Jak wykazało śledztwo, Griffin został zastrzelony na kocu ułożonym przed samochodem, a jego ciało zostało następnie ponownie umieszczone wewnątrz pojazdu. Jego dziewczyna nigdy nie opuściła samochodu, w którym została przed śmiercią zgwałcona.

Szeryf Presley wezwał na pomoc śledczych z elitarnych szeregów Texas Rangers. Jeden z tych śledczych, Jimmy Greer, przybył do Texarkany wieczorem następnego dnia. Przez następne kilka dni trwało intensywne śledztwo, a próbki krwi z miejsca morderstwa zostały poddane badaniom, które wykazały, iż jest to krew ofiar, a nie jakichkolwiek osób trzecich. Po pewnym czasie aresztowano trzech podejrzanych, ale wszyscy oni zostali potem zwolnieni i oczyszczeni z zarzutów. Policja zaoferowała 500 dolarów nagrody za wszelkie informacje, które mogłyby doprowadzić do wykrycia zabójcy. Mimo to ponownie śledztwo ugrzęzło w miejscu.

Policja oficjalnie nie kojarzyła marcowego morderstwa z wcześniejszym atakiem. Jednak w prasie szybko pojawiły się spekulacje, iż w Texarkanie może grasować seryjny morderca, którego ofiarami są młode pary siedzące wieczorem w zaparkowanych samochodach. Pojawił się termin „phantom killer”, czyli „morderca-widmo”. Niestety dość szybko okazało się, że spekulacje te były słuszne.

Wieczorem 15 kwietnia 15-letnia Betty Booker uczestniczyła w próbie lokalnej orkiestry, w której grała na saksofonie. Zajęcia te przeciągnęły się do 1.30 rano. Dziewczynę z próby zabrał samochodem 16-letni Paul Martin, którego znała od lat. Jednak Betty nigdy nie dotarła do domu. Nad ranem następnego dnia przechodnie zaalarmowali policję, że przy North Park Road leżą zwłoki młodego człowieka. Okazało się, że był to Martin, który zginął od czterech strzałów. Natychmiast wszczęto poszukiwania Betty. Jej ciało znaleziono dopiero po czterech godzinach w odległości 2 mil od miejsca, w którym zginął Paul. Ona również została zastrzelona. Samochód Martina znaleziono w odległości 3 mil od miejsca morderstw. Zagadką było to, iż Betty wychodząc z próby miała przy sobie futerał z saksofonem, ale przedmiotu tego nie było ani przy jej ciele, ani też w samochodzie. Instrument został przypadkowo znaleziony dopiero po sześciu miesiącach. Leżał w gęstych krzakach nieopodal miejsca zbrodni. Jego oględziny nie przyniosły żadnych nowych poszlak.

3 maja „phantom killer” zaatakował po raz ostatni, choć tym razem jego ofiary były znacznie starsze i nie siedziały w zaparkowanym samochodzie. 37-letni Virgil Starks był farmerem i mieszkał wraz z żoną, Katie, w domu położonym w odległości 10 mil od Texarkany. Wieczorem tego dnia Virgil siedział w fotelu i słuchał radia, podczas gdy jego żona położyła się w sypialni. W pewnym momencie usłyszała jakiś hałas na podwórku za domem i krzyknęła do męża, by ściszył radio. Gdy Virgil podniósł się z fotela, ktoś oddał do niego dwa strzały w tył głowy. Strzelec znajdował się na zewnątrz, przy jednym z okien.

Zaalarmowana Katie pobiegła do pokoju, w którym znajdował się jej mąż. Zobaczyła go przez chwilę stojącego, jednak niemal natychmiast osunął się z powrotem na fotel, a z jego głowy popłynęła struga krwi. Zginął na miejscu. Gdy Katie próbowała zadzwonić na policję, napastnik za oknem oddał do niej dwa strzały. Choć obie kule ugodziły ją w twarz, zdołała wybiec na drogę i dotrzeć do domu sąsiadów, państwa Praterów. A.V. Prater oddał kilka strzałów w powietrze ze swojej dubeltówki, by zaalarmować w ten sposób całą okolicę. Następnie wspólnie z innym sąsiadem, Elmerem Taylorem, zawiózł mocno krwawiącą kobietę do szpitala. Poddana została operacji i atak przeżyła, nie mogła jednak w żaden sposób pomóc w śledztwie, gdyż napastnika nigdy nie widziała.

Po raz pierwszy „morderca-widmo” pozostawił po sobie konkretne ślady. W krzakach przy domu znaleziono latarkę, a w kuchni i kilku innych pomieszczeniach natrafiono na ślady buta oraz nieco zamazany odcisk palca. Latarkę wysłano do laboratorium FBI w Waszyngtonie, jednak okazało się, że nie było na niej żadnych odcisków palców.

Oblężone miasto

Na początku maja 1946 roku dla wszystkich jasne było to, że w Texarkanie działa seryjny morderca. Śledczy uznali, że wszystkie cztery ataki były dziełem tego samego przestępcy. W mieście zaczęły pojawiać się pierwsze objawy paniki. Mieszkańcy kupowali masowo broń, a rodzice zakazywali młodym ludziom wychodzenia na ulice po zapadnięciu zmroku. W okolicznych sklepach wykupiono niemal całą amunicję, broń oraz zamki do drzwi. Niektórzy właściciele różnych placówek zaczęli kończyć pracę wcześniej, by wszyscy pracownicy mogli dotrzeć do domów za dnia. Wprowadzono też nieformalną godzinę policyjną od północy aż do świtu. Wszyscy mieszkańcy po zapadnięciu zmroku barykadowali się w swoich domach, a po ulicach jeździły wzmocnione patrole policyjne.

Officers fot WikipediaOficerowie biorący udział w śledztwie (fot. Wikipedia)Oliwy do ognia dolał kapitan Texas Rangers, Manuel Gonzaullas, który powiedział w wywiadzie, iż wszyscy mieszkańcy miasta winni wyczyścić swoją broń, sprawdzić jej działanie i trzymać ją naładowaną oraz w bezpośrednim zasięgu. Krążyły też w tym czasie przeróżne plotki. Mówiono na przykład, że doszło do dalszych zbrodni, o których policja nikogo nie poinformowała. Niektórzy spekulowali ponadto, że pierwsza ofiara, Mary Larey, znała swojego napastnika, czemu ona sama stanowczo zaprzeczyła. Nagrodę za pomoc w ujęciu mordercy podniesiono do $7200 dolarów.

Nadal trwały przesłuchania potencjalnych podejrzanych. W tym celu policja wynajęła nawet trzy pokoje w siedzibie lokalnych władz, by cały ten proces przyspieszyć. Jednocześnie sprowadzono z Waszyngtonu telex, który miał ułatwić komunikację śledczych z różnymi innymi agencjami w Teksasie i poza stanem. Wszystkie te poczynania okazały się nieskuteczne. Gdy przez następne miesiące nie dochodziło do kolejnych ataków, śledczy z Texas Rangers oraz FBI wyjechali z Texarkany, a śledztwo pod koniec roku 1946 zostało praktycznie umorzone z powodu braku jakichkolwiek konkretnych rezultatów. „Phantom killer” w sumie zabił pięć osób i zranił dalsze trzy. Jego tożsamość pozostaje nieznana do dziś, choć istnieją w miarę przekonujące poszlaki wskazujące na jednego człowieka.

Główny podejrzany

Psycholog działający w Federal Correctional Institution w Texarkanie, dr Anthony Lapalla, po przestudiowaniu wszystkich morderstw doszedł do wniosku, iż „morderca-widmo” to mężczyzna w wieku od 30 do 50 lat, który motywowany jest jakimś zboczeniem seksualnym. Dodał, że jest to zapewne osoba, która wiedzie na co dzień zupełnie normalne życie i nie budzi żadnych podejrzeń.

Pod koniec czerwca 1946 roku młody policjant stanowy Max Tackett zauważył, że w dniu pierwszego ataku seryjnego mordercy w Texarkanie skradziony został samochód, który następnie znaleziono na parkingu. Tackett polecił, by pojazd zostawiono w spokoju i zaczął go obserwować. Pewnego dnia przy samochodzie pojawiła się młoda kobieta, którą policjant aresztował. W czasie przesłuchania powiedziała, iż pojazd jest własnością jej męża, który przebywa czasowo w Atlancie. Szef policji w tym mieście, Homer Carter, potwierdził, że „jakiś człowiek”, przypominający męża zatrzymanej kobiety, usiłował sprzedać skradziony samochód. Niedoszły nabywca twierdził, że nie byłby w stanie rozpoznać tego mężczyzny, ale był pewien, iż na pewno on rozpoznałby jego. W związku z tym Tackett sprowadził go do Texarkany i zaczął z nim chodzić po różnych publicznych miejscach. Miał nadzieję, że prędzej czy później natknie się na człowieka, który się przestraszy i zacznie uciekać. Tak się właśnie stało.

Na dworcu autobusowym w Texarkanie Tackett w towarzystwie sprowadzonego z Atlanty mężczyzny został zauważony przez osobnika, który na ich widok zaczął biec w kierunku tylnego wyjścia. Policjant puścił się za nim w pogoń i go aresztował. Zatrzymanym okazał się Youell Swinney, który odmówił składania jakichkolwiek zeznań. Jednak aresztowana wcześniej żona, Peggy, wyznała ku zdumieniu policji, iż wie, że Youell jest „mordercą-widmem”. Niestety w świetle obowiązującego wtedy prawa nie mogła składać w sądzie zeznań przeciw swojemu małżonkowi, w związku z czym Swinney został osądzony i skazany za kradzieże samochodów. W więzieniu spędził kilka lat, a zmarł w roku 1994, nie przyznając się nigdy do winy.

Obecnie dominuje przekonanie, że to właśnie Youell Swinney zabił w Texarkanie pięć osób. Nie jest to jednak przekonanie przez wszystkich akceptowane, tym bardziej że Peggy po pewnym czasie odwołała wszystkie swoje zeznania. W roku 2000 jakaś kobieta zadzwoniła do rodzin wszystkich zamordowanych ludzi i przeprosiła za czyny swojego ojca. Problem w tym, że Swinney nigdy nie miał córki.

Andrzej Malak