Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

Skazany na kryminał

manson Charles Manson California Doc HO(fot. California Doc/HO/EPA)19 19 listopada, w wieku 83 lat zmarł z przyczyn naturalnych Charles Manson, słynny przywódca kuriozalnej „rodziny”, której członkowie dokonali pod koniec lat sześćdziesiątych szokujących morderstw w Beverly Hills. Od roku 1971 przebywał w kalifornijskim więzieniu...

Manson został skazany na śmierć w roku 1971 za morderstwa dokonane dwa lata wcześniej w domach Romana Polańskiego i Leno LaBianci. Były to zbrodnie, które zaszokowały świat swoją brutalnością i swoistym rytuałem. Sam Manson uważał się w pewnym sensie za mesjasza, któremu przypadła w udziale ważna misja – rozpętania w USA wojny na tle rasowym. Czasami identyfikował się z Chrystusem, ale częściej w jego zachowaniu pojawiały się elementy sataniczne.

Ameryka zna Mansona jako szalonego, okrutnego mordercę, który w roku 1969 siał postrach. I choć nikt nie był w stanie przewidzieć tragicznych wydarzeń, które miały wtedy miejsce, wcześniejsza biografia „wodza rodziny” sugerowała, że jego życie prędzej czy później stanie się niekontrolowaną spiralą śmierci.

Syn prostytutki

Manson urodził się w 1934 roku w Cincinnati w stanie Ohio. Jego matką była 16-letnia prostytutka Kathleen Maddox, dla której narodziny te na tyle nie miały znaczenia, że swojemu synowi nie nadała żadnego imienia. W szpitalu, w którym Manson przyszedł na świat, przez pewien czas zwano go „bezimiennym Maddoxem”, a po kilku tygodniach stał się Charlesem Millesem Maddoxem. Ponieważ później Kathleen była przez krótki czas żoną robotnika Williama Mansona, Charles dostał po nim w spadku nazwisko. Kim był prawdziwy ojciec Mansona? Nie ma co do tego pewności, ale wiele wskazuje na to, że był nim „pułkownik” Walker Scott, gdyż w roku 1937 Maddox procesowała się z nim, a przedmiotem procedury sądowej był mały Charles. Obie strony doszły ostatecznie do „porozumienia finansowego”. Choć Scott znany był w swoim otoczeniu jako „pułkownik”, z wojskiem nie miał nic wspólnego – był robotnikiem pracującym na budowie tamy wodnej. Istnieje prawdopodobieństwo, że Charles nigdy nie spotkał się ze swoim biologicznym ojcem, który zmarł w 1954 roku.

Dzieciństwo Mansona od samego początku było ponure i nie wróżyło niczego dobrego. Jego matka nieustannie piła i próbowała kiedyś sprzedać swojego syna za kufel piwa bezdzietnej kelnerce. W roku 1939 Kathleen trafiła do więzienia za napad na stację benzynową, przez co 5-letni Manson trafił do domu jego wujostwa. Po wyjściu na wolność w 1942 roku Kathleen tułała się wraz z synem po podrzędnych, często zrujnowanych hotelach. Ostatecznie matka Charliego próbowała w roku 1947 pozbyć się go przez oddanie go do przytułku, a gdy okazało się, że znalezienie odpowiedniej placówki nie jest możliwe, sąd wysłał go do zamkniętej Gibault School for Boys w Terre Haute w stanie Indiana. Manson uciekł stamtąd po 10 miesiącach i próbował wrócić do matki, ta jednak nie chciała słyszeć o ponownym zamieszkaniu z nim.

manson1 wikipediaZdjęcie policyjne Mansona
z roku 1969 (fot. Wikipedia)
Dalsze lata jego życia to seria drobnych przestępstw i ucieczek z coraz to nowych poprawczaków. Najpierw za serię kradzieży sklepowych wysłano go do ośrodka w Indianapolis, skąd uciekł już następnego dnia. Z kolejnego poprawczaka uciekł wraz z innym nastolatkiem, z którym dokonał dwóch napadów rabunkowych z bronią w ręku. W wieku zaledwie 13 lat został osadzony w Indiana Boys School, zakładzie dla szczególnie niebezpiecznych młodocianych przestępców, gdzie – jak sam Charlie twierdził po latach – znęcano się nad nim psychicznie i seksualnie. Stamtąd też uciekł i wraz z dwoma wspólnikami dotarł do stanu Utah, gdzie napadł na kilka stacji benzynowych i dopuścił się kradzieży samochodu, którym następnie pojechał do Kalifornii, co oznaczało tym samym, że popełnił przestępstwo federalne.

Sąd wysłał go tym razem do National Training School for Boys. Mimo 4-letniej nauki w tym ośrodku, Manson pozostał analfabetą, choć jego iloraz inteligencji wynosił 109. Czytać nauczył się dopiero kilka lat później. Ponadto władze szkoły uważały, iż Charlie był osobnikiem „agresywnie aspołecznym”.

W maju 1954 roku, po pobytach w kilku różnych ośrodkach dla „niestabilnych” młodych ludzi, 20-letni Manson stał się człowiekiem w pełni wolnym. Nie na długo.

Za kratkami

Wkrótce potem Charlie ożenił się z kelnerką Rosale Willis, a następnie ukradł samochód w Ohio i pojechał nim wraz z małżonką do Kalifornii. Gdy go aresztowano, dostał wyrok 5 lat więzienia w zawieszeniu. Jednak Manson nie stawił się później w sądzie, co było jednym z warunków zawieszenia kary, w związku z czym skazano go na trzy lata pozbawienia wolności i wysłano do placówki Terminal Island w San Pedro w stanie Kalifornia.

Po przedterminowym zwolnieniu Manson natychmiast wznowił swoją kryminalną działalność. Przez pewien czas był sutenerem. Został też przyłapany na próbie spieniężenia fałszywych obligacji federalnych. Ostatecznie w roku 1961 dostał wyrok 10 lat więzienia, złagodzony później do 7 lat. Gdy w marcu 1967 roku 32-letni Charlie stał się ponownie wolnym człowiekiem, połowę swojego życia spędził w więzieniach i zamkniętych zakładach dla młodocianych przestępców.

Jednak ostatni wyrok okazał się dla Mansona szczególnie ważny. Kiedy go zamykano, Ameryka była pruderyjnym krajem mieszczańskich hipokrytów. Gdy zaś po siedmiu latach otworzyła się brama więzienia, Charlie przekroczył ją i znalazł się w zupełnie innym świecie – świecie hippisów, narkotyków, „wolnego seksu” i haseł typu make love, not war.

Była to rzeczywistość, w której Manson bardzo dobrze się czuł i do której, zapewne przypadkowo, przygotowywał się w więzieniu. Za kratkami czytał i uprawiał „ćwiczenia duchowe”. Najbardziej interesowały go: psychiatria, hipnoza, magia, religia i gra na gitarze. Nie wiadomo dokładnie dlaczego niepoprawny recydywista nagle zaczął zdradzać poważne zainteresowanie zdobywaniem wiedzy. Być może stał się po prostu ciekawy świata, którego przez swoje dotychczasowe życie nie zaznał.

Zanim jeszcze wyszedł na wolność, Charlie doszedł do wniosku, że jest kimś, kto stoi „ponad dobrem i złem”, kimś specjalnym, komu przypadną w udziale ważne dla świata misje. W przekonaniu tym utwierdziły go kontakty z niejakim Lanierem Raynerem, wyznawcą scjentologii.

„Rodzina”

Mistycyzm Mansona zaczął przejawiać się w jego próbach muzycznych. Jako wolny człowiek zaczął grać na gitarze i śpiewać własne utwory, przesiadując w okolicach Sather Gate w Los Angeles. Budził wśród przechodniów spore zainteresowanie, gdyż wyglądał na człowieka całkowicie wolnego, dla którego nic poza muzyką i śpiewem nie miało większego znaczenia. Jak pisał Jan Józef Szczepański w swojej książce pt. Przed nieznanym trybunałem, czasami Manson przerywał swój uliczny występ, zatapiał hipnotyczne spojrzenie w oczach jakiejś ładnej dziewczyny i pytał ją niskim, matowym głosem: – Czy gotowa jesteś umrzeć? Na nieśmiałe „Tak” odpowiadał z ogromną powagą: – Więc żyj na wieki.

Nie trzeba było długo czekać na to, by wokół Mansona zaczęła kręcić się grupa wielbicielek, a raczej wyznawczyń. Od męskich zwolenników Charlie raczej stronił. Po pewnym czasie powstała „rodzina”, z którą Manson jeździł po całym stanie, mieszkając gdzie popadnie i bawiąc się doskonale. W tym czasie grupa ta nie dopuszczała się żadnych poważniejszych przestępstw, poza okazjonalnymi drobnymi kradzieżami.

To beztroskie „rodzinne” życie mogłoby trwać przez wiele dalszych lat, gdyby nie to, że Manson nagle zapragnął zawojować Hollywood. Pojechali tam całą grupą i zaczęli szukać producenta dla płyty Charliego. Płyta ta została wprawdzie nagrana, ale nigdy nie ujrzała światła dziennego. Potem Manson znalazł zatrudnienie jako konsultant filmu o życiu Chrystusa w wersji uwspółcześnionej, w którym główną rolę zagrać miał czarny aktor. Film nigdy nie doczekał się realizacji, ale praca przy nim utwierdziła Charliego w przekonaniu, że jest „kimś w rodzaju Jezusa”.

manson5 wikipediaWjazd na teren Spahn Ranch, gdzie Manson koczował
ze swoją „rodziną”... (fot. Wikipedia)
W Hollywood Manson i jego „rodzina” nawiązali mnóstwo znajomości z dość wpływowymi osobami, ale także z przeróżnymi aferzystami i kombinatorami. Jednym z nich był Bobby Beausoleil, człowiek, który podawał się za wcielenie szatana i zajmował się wyłudzaniem pieniędzy od naiwniaków. Manson i Beausoleil byli sobą wzajemnie zaintrygowani. Ten drugi podporządkował się temu pierwszemu, a charakter „rodziny” nagle zaczął się zmieniać. Zaczęto do niej przyjmować mężczyzn, cała grupa przeniosła się na obrzeża miasta do opuszczonego gospodarstwa rolnego, gdzie kiedyś kręcono westerny, a Manson nawiązał kontakt z gangiem motocyklowym, którego członkowie wyznawali poglądy neofaszystowskie i rasistowskie. To właśnie wtedy Charlie zaczął po raz pierwszy wspominać o krucjacie przeciwko kolorowym i zafascynował się piosenką grupy The Beatlespt. Helter Skelter. Dla niego utwór ten był zwiastunem nadchodzącego kataklizmu, świętej wojny z kolorowymi, w której on i jego ludzie mieli odegrać rolę „jeźdźców apokalipsy”.

Co było dalej, wszyscy doskonale dziś wiedzą. Manson najpierw sam zabił kilku szefów rywalizujących z nim grup gangsterskich, a następnie wysłał swoich „wyznawców” z misją „mordowania bogaczy”, co miało sprowokować totalną wojnę na tle rasowym.

Nikt nie wie, jak potoczyłyby się losy Mansona, gdyby w Hollywoodzie znalazł jakiś punkt zaczepienia i zyskał nieco rozgłosu jako muzyk lub gitarzysta. Jego cała wcześniejsza biografia sugeruje, że był on niejako skazany na bycie kryminalistą. Jednak czasami sukcesy zawodowe potrafią taki „wyrok” zniwelować.

Nie wszyscy są też przekonani o tym, że Manson miał jakieś apokaliptyczne, z góry ukartowane zamiary, gdy wysyłał swoich zwolenników, by zabijali bogatych ludzi. Pewne fakty sugerują, że mogły nim kierować zupełnie inne i znacznie bardziej przyziemne motywy.

Jak wiadomo, jedną z zamordowanych osób w 1969 roku był Wojtek Frykowski, polski aktor, który w tę tragiczną noc przebywał w domu Polańskich. Niektórzy twierdzą, że Frykowski zadłużył się u potężnej grupy handlarzy narkotyków, działającej w północnym Los Angeles. Nie miał z czego płacić, a odsetki szybko narastały. Tak się składa, że zadłużona u tej samej grupy była również „rodzina” Mansona. Spekuluje się w związku z tym, że gangsterzy mogli obiecać Mansonowi umorzenie długów w zamian za „rozprawienie się” z innymi, bogatymi dłużnikami, na co Charlie miał z chęcią przystać.

Nie sposób ustalić dziś, czy tak rzeczywiście było. Jedno jest jednak pewne – od samego początku swojego życia Charles Manson zmierzał w kierunku jakiegoś kulminacyjnego, przerażającego wydarzenia, wynikającego niemal bezpośrednio z jego trudnych osobistych doświadczeń. I tak się, niestety, stało.

Andrzej Heyduk