Szukaj
Polub nas!

felieton Echo Dot fot WikipediaEcho Dot (fot. Wikipedia)Sylwester z Alexą

Koniec roku starego i początek nowego to zwykle okres składania sobie różnych przyrzeczeń, dokonywania rozliczeń z przeszłością i snucia prognostyków. Te pierwsze nie mają w zasadzie większego znaczenia, gdyż są łamane już kilka dni po sylwestrze. Przewidywanie przyszłości też nie ma specjalnego sensu, bo w dzisiejszej Ameryce niemal wszystko i w każdej chwili jest możliwe, nawet jeśli wydaje się niezwykle mało prawdopodobne. Pozostaje zatem podsumowanie wydarzeń z ostatnich dwunastu miesięcy. Jest ich zazwyczaj bardzo dużo, ale ja skupię się na świecie techniki. Gdybym miał typować najistotniejszą zmianę technologiczną Anno Domini 2017, postawiłbym na Alexę. Wprowadziła się ona do tysięcy amerykańskich domów i jest nawet tolerowana przez zazdrosne małżonki, gdyż nie jest kobietą z krwi i kości, a nawet na takową nie wygląda.

Chodzi oczywiście o tzw. asystentkę głosową firmy Amazon, która siedzi sobie posłusznie w kącie domu i czeka na rozkazy właścicieli. Jest w stanie podać aktualną pogodę, przeliczać jednostki miar i wag, opowiadać dowcipy, podawać najnowsze wiadomości, włączać i wyłączać przeróżne urządzenia, etc. Nigdy nie pyskuje, nigdy niczego nie odmawia i jest zawsze gotowa do akcji.

Jeff Bezos i spółka ogłosili narodziny Alexy w listopadzie 2014 roku i oznajmili, że pomysł zbudowania czegoś takiego narodził się z inspiracji fikcyjnego komputera pokładowego statku kosmicznego Enterprise w serii filmów Star Trek. Początki Alexy były jednak dość trudne. Większość ekspertów uznała ją za niemal żartobliwą ciekawostkę, która miała zainteresować tylko i wyłącznie rzeszę technofobicznych palantów (do których zresztą sam się zaliczam). Jakby na potwierdzenie tej opinii, początkowo sprzedaż Alexy utrzymywała się w dolnych strefach stanu zbliżonego do krachu finansowego. Jednak pod koniec roku 2016 nastąpił niezwykły przełom – w okresie świąt Bożego Narodzenia Alexa stała się najpopularniejszym prezentem gwiazdkowym, a w oddalającym się już w przeszłość roku 2017 jej sprzedaż wzrosła niemal 10-krotnie.

W praktyce oznacza to, że coraz trudniej jest pójść w gości do jakiegoś domu, w którym nie ma Alexy lub jej mniejszego brata zwanego Dot. U progu nowego roku urządzenie to staje się niemal wszechobecne, a z domniemanego żartu technologicznego zrobił się komercjalny szlagier. W związku z tym liczni specjaliści studiują efekty, jakie obecność Alexy w jakimś domostwie wywiera na domowników. Efekty są dość ciekawe. Po pierwsze, Alexa sprawiła, że ludzie przełamali opory związane z gadaniem do maszyny. Elektroniczna bestia Amazonu przemawia spokojnym, żeńskim głosem i jest daleka od „efektu maszynowego”, właściwego różnym innym elektronicznym urządzeniom głosowym. Gdy czegoś nie rozumie, bo właściciel ma złą dykcję lub jest nabzdryngolony, dopytuje się uprzejmie o dalsze szczegóły. Prędzej czy później zaczyna być traktowana jak dodatkowy lokator domu lub tani kamerdyner niestawiający żadnych wymagań i zdradzający olimpijski spokój.

Z drugiej strony zaakceptowanie w domu Alexy bywa dość trudne, szczególne wtedy, gdy ktoś dostaje ją w prezencie. Tak było na przykład w przypadku Johna Herberta z Teksasu, który przez dwa miesiące nawet swojego prezentu nie otworzył, bo się bał. Dziś posiada dwie Alexy, które pozwoliły mu na znaczne zautomatyzowanie domu: „Gdy dziś wychodzę do pracy, dzięki Alexie w zasadzie nie muszę o niczym pamiętać. Z chwilą, gdy mój telefon komórkowy znajduje się w odpowiednej odległości od domu, wyłączają się wszystkie światła, a termostat albo obniża nieco temperaturę w zimie, albo podwyższa temperaturę klimatyzacji w lecie”.

We właśnie rozpoczętym roku eksplozja popularności Alexy z pewnością trwać będzie nadal. Wykształciły się jednak dwa wyraźnie zdefiniowane obozy, z których jeden zdradza objawy paranoidalne. Przeciwnicy Alexy twierdzą, że jest to bydlę z piekła rodem, które podsłuchuje nieustannie ludzi i zdradza ich sekrety Amazonowi. W obozie entuzjastów tej technologii dominuje natomiast przekonanie, iż Bezos ma znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż słuchanie kłótni małżeńskiej u Smithów. Zresztą – jak zwykle dodają beztrosko – niech sobie słuchają do woli.

Wśród największych zwolenników gadającej asystentki elektronicznej są dzieci, dla których fakt, że głosowa komenda typu „turn off kitchen lights” powoduje pożądany efekt, graniczy z magią. Ponadto małolaty mogą z nią grać w różne gry i zadawać głupie pytania, zwykle irytujące rodziców. Alexa nigdy niczego nie ignoruje, choć czasami nie rozumie, czego się od niej żąda, na co jednak reaguje z usłużną uprzejmością. Jej „osobowość” jest na tyle zbliżona do realiów codziennego życia, że niektórzy użytkownicy przyznają, iż od czasu do czasu tracą kontakt z rzeczywistością i mówią Alexie „dobranoc” przed pójściem spać lub zakładają irracjonalnie, że automat zrodzony w Amazonie zna ich życiorys i jest w jakimś sensie członkiem rodziny.

Wracając do noworocznych deklaracji, Alexa też się może w nich przydać. Gdy ktoś nie ma żadnego pomysłu na stosowne noworoczne przyrzeczenie, może poprosić elektroniczną asystentkę o podanie jakichś sugestii. Ponadto można też poprosić Alexę o odliczanie czasu do Nowego Roku w dowolnym punkcie globu. Niestety na razie nie ma funkcji, która po dotarciu do zera wystrzeliwałaby fajerwerki. Wiem, bo sam sprawdziłem. Szampana też mi bestia nie nalała, ale może do następnego sylwestra odpowiednio się poprawi.

Andrzej Heyduk