Szukaj
Polub nas!

felieton fot Pixabay(fot. Pixabay)Huragan dla frajerów

Z okazji przejścia nad Florydą huraganu Irma szeryf jednego z powiatów w tym stanie uznał za stosowne przestrzec obywateli, by nie strzelali z broni palnej do nadciągających chmur, gdyż „burzy nie da się w ten sposób zatrzymać lub zawrócić”. Skąd ta dziwna przestroga? Okazuje się mianowicie, że 22-letni Ryon Edwards, znudzony użytkownik serwisu Facebook, ogłosił tam powstanie grupy o nazwie „Shoot at Hurricane Irma” i zachęcał do wspólnego wyjścia na ulice w ustalonym terminie w celu zbiorczego wypalenia w nadciągający kataklizm. Ryon oczywiście żartował, ale już po paru godzinach chęć do popełnienia morderstwa na Irmie wyraziło 27 tysięcy ludzi. A ponieważ Ameryka uzbrojona jest po zęby, chętnych zapewne uzbierałoby się znacznie więcej. Nie wiem, czy – mimo apelu szeryfa – wiec się odbył, natomiast Irma sama padła, ale dopiero po zbiciu Florydy na kwaśne jabłko.

Wszystko to potwierdza niestety, że ludzie czujący zagrożenie jakimś żywiołem często są w stanie uwierzyć niemal we wszystko. Nie inaczej było tym razem. W Internecie pojawiły się zupełnie zmyślone plotki na temat huraganu, w które uwierzyły tysiące ludzi. Najpierw pojawiły się doniesienia, że w wodach, które zalały ulice licznych nadmorskich miast, grasują wielkie rekiny, gotowe pożreć każdego nieszczęśnika. Ryby te miały „spaść z nieba”, czyli zostać najpierw wyssane z oceanu, a potem zrzucone na zalany ląd. Jest to oczywiście kompletna bzdura, zgodna ze scenariuszem równie bzdurnego filmu z 2013 roku pt. Sharknado. O ile wiem, Jaws nikomu nie spadł na łeb i już nie spadnie.

Gdy mieszkańcy Florydy rozpoczęli masową ewakuację z zagrożonych terenów, ktoś rozpowszechnił wieść, że wszystkie hotele muszą na czas huraganów przyjmować nie tylko ludzi, ale również ich zwierzęta domowe. W sprawie tej musiała zabrać głos organizacja FEMA, która wyjaśniła, iż hotele niczego nie muszą, a jedynie mogą, jeśli zechcą. Nie była to zresztą jedyna wypowiedź tej organizacji na temat tzw. fake news. Ktoś zaczął głosić, że właściciele uszkodzonych przez huragan domów nie powinni niczego sprzątać aż do czasu oględzin agentów ubezpieczeniowych. Tym samym zachęcano ludzi do biernego stania przy zgliszczach. FEMA wyjaśniła, że sprzątać nie tylko można, ale trzeba, a na ocenę zniszczeń przyjdzie czas później.

W Sieci pojawili się też różni „specjaliści” sugerujący najlepsze metody ochraniania domostw przed huraganowymi wiatrami. Jeden z tych palantów twierdził, że przed opuszczeniem domu należy zostawić kilka lekko uchylonych okien, bo wtedy rzekomo ciśnienie powietrza w środku będzie podobne do tego na zewnątrz i dach nie zostanie uniesiony przez wiatr. W rzeczywistości jest odwrotnie – okna winny być szczelnie zamknięte i – jeśli to możliwe – chronione płytami drewnianymi lub stalowymi żaluzjami.

Być może najzabawniejszą plotką było twierdzenie, iż ludzie winni chować cenne przedmioty do zmywarek do naczyń, bo owe mają być kompletnie wodoszczelne. W sprawie tej głos zabrał przedstawiciel firmy Maytag, który zadał cios wszystkim tym, którzy już lecieli do zmywarek z biżuterią i rodzinnymi zdjęciami. Oświadczył on, że przechowywanie czegokolwiek we wnętrzu tych maszyn jest „niewskazane” i z pewnością niczego skutecznie nie ochroni. Dodał, że z tych samych powodów nie można szukać schronienia przed upałem w lodówkach tylko dlatego, że jest w nich zimno.

Wkrótce przed uderzeniem Irmy na Florydzie w czyimś blogu pojawiło się doniesienie, że huragan osiągnie siłę kategorii 6 i spowoduje totalne spustoszenie. Ponad 2 miliony ludzi przeczytały ten blog i „podały go dalej”. Jest tylko jeden mały problem – nie ma huraganów szóstej kategorii, bo ich klasyfikacja kończy się na piątce. Mimo to wiadomość o huraganowej szóstce podał do radiowej wiadomości publicznej Alex Jones, znany wyznawca spiskowej teorii dziejów, który twierdzi między innymi, iż w szkole Sandy Hook nikt nie zabił dzieci, człowiek nigdy nie stanął na Księżycu, a zamachy terrorystyczne 9/11 zostały zorganizowane przez Izrael, przy wydatnej pomocy amerykańskich sił specjalnych. W tych warunkach mit o huraganie szóstej kategorii to pestka.

Na koniec coś, co zawsze staje się problemem z chwilą, gdy dochodzi do jakiegoś kataklizmu. Z różnych zakamarków wyłażą oszuści, którzy przedstawiają się ofiarom jako pracownicy takich organizacji jak FEMA czy Red Cross i żądają przekazania personalnych informacji, które – jak twierdzą – są konieczne do sporządzania wniosków o pomoc finansową. Wszystkie organizacje związane z udzielaniem ludziom pomocy zawsze przestrzegają, że należy żądać dokumentów tożsamości osób podających się za „pomocników”. Ostrzega się też przed podawaniem jakichkolwiek informacji przez telefon, szczególnie wtedy, gdy rozmowa nie rozpoczęła się z inicjatywy poszkodowanego. I mimo że ostrzeżenia te są zawsze takie same, bolesną prawdą jest to, iż podaż frajerów zawsze daje kanciarzom wielkie pole do popisu.

A frajerami są wszyscy ci, którzy huragan Irma przetrwali siedząc w domach z uchylonymi oknami, z dokumentami wrzuconymi do zmywarki i wielkim rekinem taplającym się beztrosko na podwórku. Zresztą uchylone okna były o tyle pożyteczne, że pozwalały na swobodne strzelanie z kałasznikowa do huraganu szóstej kategorii. Ci sami ludzie stoją teraz przy swoich zniszczonych domostwach i niczego nie ruszają w oczekiwaniu na fałszywego pracownika z FEMA lub towarzystwa ubezpieczeniowego. Powodzenia!

Andrzej Heyduk