Szukaj
Polub nas!

felieton Outback Steakhouse fot Wikipedia(fot. Wikipedia)Szatan w knajpie

Dochodzę do wniosku, iż ludzie wałęsający się po rozdrożach Internetu prędzej czy później ulegają totalnej nudzie, która prowadzi ich nieuchronnie do szukania dziury w całym, czyli węszenia wszędzie spisków, konspiry, ukrytych działań i wrażych zamiarów. Zwolennicy wszelakich teorii spiskowych nie przebierają w środkach i czepiają się dosłownie wszystkiego, nawet jeśli absolutnie nikomu innemu podobne głupoty nigdy by do głowy nie przyszły. Stało się to ostatnio oczywiste w przypadku sieci restauracji Outback Steakhouse.

Firma ta została założona w roku 1988 przez czwórkę Amerykanów z Florydy, którzy wpadli na pomysł stworzenia placówek żarłodajnych opartych na motywach australijskich. Oczywiście dania oferowane w tych przybytkach nie mają nic wspólnego z Australią. Są to raczej dość typowe amerykańskie knajpy, serwujące tłuste steki (smażone, à propos, na maśle) oraz liczne inne dania o dość dużym zagrożeniu kardiologicznym. Natłuszczenie oferty kulinarnej Outback Steakhouse jest na tyle duże, że wywołało w swoim czasie ostrą krytykę ze strony licznych organizacji. Pismo Men’s Health ogłosiło danie o nazwie Aussie Cheese Fries „najgorszą żywnością restauracyjną Ameryki”, zwracając uwagę na fakt, iż każda porcja tego dzieła pseudoaustralijskich kucharzy nadziewała konsumentów 3 tysiącami kalorii oraz 6,4 oz czystego tłuszczu. Mimo to wiara wali do tych przybytków drzwiami i oknami, w poczuciu nieuchronnego pojawienia się poważnej nadwagi.

No ale oddalam się od tzw. „meritumu”. Nie jest w sumie ważne to, co w placówkach Outback Steakhouse się serwuje. Firma ma obecnie ponad tysiąc restauracji w 23 krajach i miewa się całkiem dobrze, jeśli chodzi o finanse. Problem w tym, że właśnie okazało się, iż prócz steków oraz wielkiej smażonej cebuli o nazwie Bloomin’ Onion serwuje też treści satanistyczne i posiada skryty plan sprzedania nam usług diabła Rokity, działającego – ma się rozumieć – na zlecenie samego Lucyfera.

W tym miejscu należy wrócić do znudzonych internautów. Jeden z nich z sobie tylko znanych powodów zaznaczył na mapie wszystkie lokalizacje placówek Outback Steakhouse w USA, a następnie połączył niektóre z tych punktów w takich sposób, że powstał charakterystyczny pentagram, który jest symbolem nie tylko pogańskiego kultu Wicca, wymyślonego przez też mocno znudzonego brytyjskiego urzędnika Geralda Gardnera, ale również ruchu satanistycznego w USA. Ten ostatni ma w Ameryce słabe poparcie i nikły wpływ na cokolwiek, ale tu i ówdzie postrzegany jest jako ogromne zagrożenie dla krystalicznie czystej amerykańskiej cywilizacji, której przejawem są z pewnością obecne władze federalne.

Tak czy inaczej, gdy to niebywałe „odkrycie” diabelskich zamiarów niby-australijskiej kotleciarni pojawiło się w Sieci, poruszenie gawiedzi było ogromne. W serwisie Twitter zagłuszony został nawet na jakiś czas Donald Trump, co jest niezwykle trudnym zadaniem, a komentarze w tej sprawie wpisało ponad 100 tysięcy ludzi. Nie muszę zapewne dodawać, że niektóre z tych komentarzy były totalnie głupie i podsycały przekonanie o tym, iż we wnętrzach lokali Outback Steakhouse dzieją się jakieś diabelskie rzeczy, a budowa kolejnych restauracji odbywa się w taki sposób, by na mapie było coraz więcej pentagramów. Jeden z komentatorów napisał nawet, że już nigdy do knajpy tej nie pójdzie, gdyż jest przekonany o tym, iż wszystkie steki smażone są tam na ogniu wydobywającym się z Hadesu (coś mu się pomyliło ze starożytną Grecją, ale kij z tym). Inny internauta wyraził pogląd, że od dawna miał wrażenie, iż przebywanie w pobliżu tych restauracji „kusiło go do popełniania złych czynów”. Nie wiem, czy chodziło o nielegalne parkowanie, czy też o masowe mordowanie bliźnich.

Chryja się z tego wszystkiego zrobiła na tyle głośna, że przedstawiciele Outback Steakhouse postanowili publicznie zapewnić, iż w kuchniach ich lokali istnieją wyłącznie zwykłe grille i rożna, a ogień ma swoje źródło w bardziej tradycyjnych od piekielnych paliwach, czyli głównie bierze się z gazu oraz węgla drzewnego. Ja bym jeszcze na ich miejscu dodał, dla uspokojenia rozdygotanej opinii publicznej, iż kucharze w ogromnej większości nie posiadają rogów oraz ogonów.

Afera wokół Outback Steakhouse daje sporo do myślenia i nie są to refleksje zbyt optymistyczne. Spisku można się z pewnością dopatrywać absolutnie we wszystkim, ale w tym przypadku ktoś zadał sobie trud, by mozolnie „zredagować” mapę USA, a następnie namalowane kropki połączyć w pentagramy. Ponieważ jednak kropek tych jest kilkaset, równie możliwe byłoby stworzenie z nich kształtu geograficznego Polski, profilu Fidela Castro, wizerunku psa Fafika lub frontalnego widoku gołej baby na plaży. Innymi słowy, o ile niektóre teorie spiskowe rodzą się na podstawie fragmentarycznych danych i nie do końca wyjaśnionych wydarzeń (np. zamach na JFK), inne są po prostu wyssane z palca w oparciu o odpowiednio zaaranżowane „fakty”. I najgorsze jest to, że zawsze znajdą się tysiące ludzi, którzy w coś takiego bez większych oporów uwierzą.

Ja sam też mam jedną teorię spiskową. Uważam mianowicie, iż bitwę pod Grunwaldem wygrali Krzyżacy, ale zostało to skrzętnie zatuszowane przez aparat represyjny Jagiełły. Jednak swoich przekonań nie zdradzę w Internecie w obawie przed daleko idącymi reperkusjami.

Andrzej Heyduk