Szukaj
Polub nas!

felieton fot Pixabay(fot. Pixabay)Skopać Bigfoota

Prawodawcy w USA, zresztą zapewne podobnie jak w wielu innych krajach, działają czasami z takim pośpiechem, iż prowadzi to do co najmniej dziwnych rezultatów. W amerykańskiej polityce dotyczy to w szczególności spraw związanych z aborcją. Ponieważ jest to temat kontrowersyjny, zwykle wszelkie ustawodawstwo dotyczące tych kwestii przepychane jest przez władze różnego szczebla w ekspresowym tempie, tak by nikt nie mógł w ostatniej chwili zmienić zdania.

Podobnie było niedawno w parlamencie stanu New Hampshire, kontrolowanym nieznaczną większością głosów przez republikanów, gdzie zatwierdzono ustawę, zgodnie z którą począwszy od 20. tygodnia ciąży płód ludzki uważany jest za osobę, a zatem jego zabicie stanowi akt morderstwa. Sama ustawa nie jest w żadnym sensie przełomowa. Podobne przepisy istnieją w 38 innych stanach, a ich celem jest delegalizacja tzw. późnych aborcji. Jednak posłom w New Hampshire tak się strasznie spieszyło, że w ich ustawie znalazł się przypadkowo zapis, z którego wynikało, iż kobiety w ciąży mają w pewnych warunkach prawo do zupełnie bezkarnego zabijania kogokolwiek.

Zapis ten brzmiał tak: „jakikolwiek akt kobiety w ciąży może być legalny, nawet w przypadkach nieumyślnego zabójstwa, zabójstwa bez premedytacji lub pomagania w czyimś samobójstwie”. Nie mam pojęcia, co autorzy tej ustawy pili lub palili w momencie pisania tych słów, ani też nie jestem w stanie dociec, o co im konkretnie chodziło. Tak czy inaczej, w tydzień po zatwierdzeniu tego aktu prawnego zaczęły pojawiać się komentarze, iż kobiety ciężarne w stanie New Hamsphire właśnie zyskały prawo do beztroskiego mordowania ludzi, o ile tylko nie będzie to przestępstwo popełnione z premedytacją.

Zbulwersowani prawodawcy niemal natychmiast ruszyli do akcji i zastosowali specjalną procedurę parlamentarną pozwalającą na wprowadzanie doraźnych poprawek gramatycznych i ortograficznych do już zatwierdzonych ustaw, bez konieczności ich ponownego rozpatrywania. W ten sposób panie w odmiennym stanie straciły prawo do mordów, choć przez cały tydzień je miały. Zresztą chyba nie wiedziały o swoich kontrowersyjnych uprawnieniach, gdyż w New Hampshire nie zanotowano w tym czasie żadnego przyrostu przypadków morderczych ataków ciężarnych niewiast na znienawidzonych mężów czy też co bardziej nielubianych członków rodziny. Nie było również ataków na przypadkowych przechodniów, dokonywanych ot tak, dla przetestowania mocy prawnej ustawy.

Wszystkie te perypetie zaowocowały dość niezwykłymi wystąpieniami na forum stanowego parlamentu. Demokraci, którzy od początku nie popierali tej ustawy, zaczęli oskarżać swoich republikańskich kolegów o to, iż sankcjonują oni masowe morderstwa, co spowodowało, że przewodniczący parlamentu, Dick Hinch, został zmuszony do wygłoszenia następującej kwestii, która miała zapewne uspokoić obywateli zatrwożonych możliwością krwawych ataków ze strony kobiet przy nadziei: – Nikt na tym forum nigdy nie głosował za tym, by ktokolwiek mógł bezkarnie mordować ludzi. No i wszystko jasne. Noże i rewolwery, a nawet młotki, trzeba ponownie włożyć do szuflady i czekać na następną gafę polityków.

Z drugiej strony nawet tak wielkie gafy zwykle nie prowadzą do katastrofalnych konsekwencji. Wynika to rzekomo stąd, że niemal we wszystkich stanach istnieje prawo, które stanowi, że „nie wolno żadnej ustawy interpretować dosłownie, jeśli interpretacja taka prowadzi do absurdalnych rezultatów”. Naprawdę? Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie, gdyż skrupulatne zastosowanie tej zasady zapewne oznaczałoby, że połowę działalności ustawodawczej amerykańskiego Kongresu można z powodzeniem wyrzucić do śmieci.

Afera w New Hamsphire do pewnego stopnia wyjaśnia, dlaczego w wielu zakątkach USA istnieją i nadal obowiązują dziwaczne prawa. W Georgii ktoś kiedyś ustalił, że kury nie mają prawa przechodzić przez ulice, w stanie Arizona za ścięcie kaktusa grozi kara 25 lat więzienia, a w Ohio policjant ma prawo ugryźć psa, jeśli uzna, że w ten sposób zwierzę się uspokoi. Mieszkańcy Teksasu nie mają prawa sprzedawania własnych gałek ocznych, natomiast biedni mieszkańcy Rhode Island nie mogą tej samej niedzieli i w tym samym sklepie kupować jednocześnie pasty i szczoteczki do zębów. Moją osobistą ulubienicą jest ustawa, na mocy której w stanie Wyoming robienie zdjęć zającom jest nielegalne od stycznia aż do kwietnia. Chociaż z drugiej strony równie ciekawe jest prawo, zgodnie z którym kierowca wjeżdżający do jakiegokolwiek miasta w stanie Waszyngton, a posiadający zamiary kryminalne, winien zatrzymać się na rogatkach i zadzwonić na policję, by poinformować, co dokładnie zamierza zrobić. W tymże samym stanie karalne jest znęcanie się nad legendarnym zwierzęciem zwanym Bigfoot, którego jeszcze nikt nigdy nie widział. Idealną kombinacją tych dwóch przepisów jest zatem powiadomienie policji o tym, że wjeżdża się do Seattle w celu skopania Bigfoota.

No i teraz zaczynam podejrzewać, że wszystkie te idiotyczne przepisy były kiedyś wynikiem ustawodawczego pośpiechu i że potem nikt się nimi nie interesował, a zatem teoretycznie obowiązują do dziś. W tym sensie należy pogratulować posłom z New Hampshire, że tak szybko zadziałali i pozbawili kobiety w ciąży prawa do uśmiercania bliskich. Teraz niewiasty będą już skazane wyłącznie na nielegalny handel gałkami ocznymi i pokątne pstrykanie fotek zającom, choć w tym celu będą musiały udać się do odpowiednich stanów. Najlepiej po kryminalnym zakupie w niedzielę pasty i szczoteczki do zębów.

Andrzej Heyduk