Szukaj
Polub nas!

hardi Pixabay(fot. Pixabay)Dowód na istnienie Boga

To tragiczna historia, która zakończyła się happy endem. Jej bohaterem jest były strażak ochotnik Pat Hardison, który z powodu rozległych oparzeń doznanych w trakcie akcji ratunkowej w ciągu kilkunastu lat przeszedł ponad 70 operacji. W 2015 r. został poddany najbardziej rozległemu przeszczepowi twarzy w historii transplantologii. Jego przypadek lekarze nazywają bezprecedensowym. On sam mówi o sobie, że jest dowodem na istnienie Boga...

 Tragiczny wypadek

43-letni Pat Hardison to mieszkaniec Senatobii w stanie Missisipi. Przed wypadkiem prowadził własny sklep z oponami. Wolny czas poświęcał ratowaniu innych jako strażak ochotnik. Do tragedii doszło 5 września 2001 r. Wtedy to jednostkę strażacką, w której służył, wezwano do pożaru przyczepy mieszkalnej. Gdy wraz z trzema innymi strażakami przeszukiwał pomieszczenia, w których – jak im powiedziano – znajdowała się kobieta, runął na niego płonący dach. Pod wpływem wysokiej temperatury na jego głowie rozpuścił się kask z aparatem tlenowym, a plastikowa szybka maski strażackiej stopiła się i przykleiła do twarzy.

Przeżył tylko dlatego, że wstrzymywał oddech. Pozwoliło mu to ochronić płuca. Niestety, doznał oparzeń trzeciego stopnia. Niemal całkowitemu uszkodzeniu uległa jego głowa i górna część tułowia. Nie można było rozpoznać jego twarzy. Zniknęły usta, uszy i powieki oraz większa część nosa. W krytycznym stanie został przewieziony helikopterem na oddział poparzeń do szpitala. Pozostawał tam przez 63 dni, zanim lekarze zdecydowali o wypisie do domu. Przez następne dziesięć lat przeszedł ponad 70 operacji związanych z poparzeniami. Ale na tym sprawa się nie zakończyła.

 Pionierska operacja

Przeszczepem twarzy Pat zaczął interesować się, gdy w 2011 r. lekarz okulista oznajmił mu, iż z powodu braku powiek zaczyna tracić wzrok. Wtedy też dowiedział się, że taki przeszczep może oznaczać dla niego koniec życia. Później mówił, że mimo śmiertelnego zagrożenia nigdy nie zamierzał się wycofać.

Jedynego przeszczepu, który był zbliżony do tego, jakiemu miałem się poddać, próbowano dokonać we Francji. Jednak tamtejszy pacjent zmarł. Wiedziałem o tym, ale postanowiłem zaryzykować. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Czułem się podle przez te 10 lat. Śmierć nie jest najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić człowiekowi. Powiedziałem lekarzowi, że wolę umrzeć niż żyć tak jak do tej pory – oświadczył.

Mimo twardego charakteru Pat nie był w stanie wytrzymać kpiących spojrzeń i okrutnych komentarzy pod swoim adresem. Poza tym było mu przykro, że jego dwaj młodzi synowie nigdy nie widzieli jego twarzy.

Do przeszczepu, którego nikt wcześniej nie próbował przeprowadzić, zaczął przygotowywać się w 2013 r. Jak sam powiedział, zawierzył Bogu i swoim lekarzom, że będzie pierwszym człowiekiem, który przeżyje tak skomplikowany zabieg. Po szczegółowych badaniach na dawcę wybrano ostatecznie 26-letniego mechanika motocyklowego i kuriera z Brooklynu, Davida Rodebaugha, u którego stwierdzono śmierć mózgu po wypadku na rowerze (przy okazji warto wspomnieć, że jego organy uratowały życie czterem innym pacjentom).

Pionierskiej operacji podjęli się lekarze z centrum medycznego Langone w Nowym Jorku. Trwała aż 26 godzin i kosztowała ponad milion dolarów. Wziął w niej udział ponad stuosobowy zespół, którym kierował dr Edward D. Rodriguez, przewodniczący Hansjorg Wyss Department of Plastic Surgery i specjalista światowej klasy w chirurgii rekonstrukcyjnej. Hardison dostał nową skórę nie tylko głowy, ale i uszu. Dostał też powieki oraz nową skórę na całą szyję. Był to najbardziej rozległy przeszczep twarzy w historii transplantologii.

 Nowe życie

Początkowe rezultaty operacji nie napawały optymizmem, ale po roku rehabilitacji i kilku kolejnych zabiegach chirurgicznych, okazała się ona wielkim sukcesem. Nawet powieki Hardisona funkcjonują normalnie. Nigdy wcześniej nie udało się osiągnąć podobnego efektu w chirurgii rekonstrukcyjnej.

Jesteśmy zdumieni rehabilitacją Pata. Przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Przede wszystkim nie doszło do odrzucenia przeszczepu. Uważam, że dokonaliśmy trafnego wyboru dawcy twarzy. Dzięki temu pacjent nie musiał przyjmować tak wielu leków immunosupresyjnych – powiedział prof. Rodriguez.

Końcowy efekt wysiłków amerykańskich lekarzy pochwalił prof. Adam Maciejewski, który w Gliwickim Centrum Onkologii przeprowadził w 2013 r. pierwszy przeszczep twarzy w Polsce. Wtedy Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Naczyniowej uznało ten przeszczep za najlepszy na świecie zabieg rekonstrukcyjny roku.

Wielkie gratulacje i ogromny ukłon za tak wspaniałe osiągnięcie, tak wcześnie po zabiegu – powiedział polski uczony.

Obecnie Hardison prowadzi normalne życie. Nie musi dłużej oddychać przez rurkę ani znosić wytykania palcami przez przechodniów. Jest w stanie prowadzić samochód i pływać, co wcześniej było nie do pomyślenia.

Operacja dała mi drugie życie. Spędzam czas jak wszyscy inni. Mogę robić rzeczy z najbliższymi, o których nawet nie mogłem pomarzyć po wypadku. Ogromne poczucie wolności daje mi choćby możliwość zawiezienia moich dzieci do szkoły. Stałem się znów normalnym facetem. Teraz chcę pomagać innym osobom – powiedział.

W miniony weekend wystąpił podczas dorocznej konferencji Mid-South Transplant Foundation i Mid-South Eyebank’s Celebration of Life. Miała ona miejsce w Botanic Gardens w Memphis. Na widowni zasiedli członkowie rodzin dawców organów. Podziękował im za rolę, jaką w życiu wielu innych ludzi odegrali ich bliscy.

Nie wyobrażacie sobie wdzięczności, jaką czują osoby takie jak ja. Mogę tylko powiedzieć: „dziękuję” – powiedział.

W przemówieniu opowiedział też o swoim nowym życiu:

Przeszczep dał mi nowe życie. Teraz mogę chodzić z moimi dziećmi wszędzie. Nie tak dawno byliśmy w Disney World. Pływałem w basenie po raz pierwszy od 15 lat. Po raz pierwszy też dwóch moich małych synków nie musiało słuchać pytań typu: „Co się panu stało?”. Tym razem nikt nawet na mnie nie spojrzał, mówiąc: „To facet z przeszczepioną twarzą”. Po prostu nie byli w stanie tego zauważyć.

Dorota Feluś