Szukaj
Polub nas!

antybiotyki fot Pixabay(fot. Pixabay)Sprytne bakterie

Jednym z najpoważniejszych problemów dzisiejszej medycyny jest rosnące uodparnianie się bakterii na leki. Uczeni po raz kolejny biją na alarm, że światu zaczyna brakować antybiotyków. Mówią, że może dojść do sytuacji, w której nie będzie można pomóc nie tylko pacjentom oddziałów intensywnej terapii, ale również tym dotkniętym nawet niewielkimi infekcjami...

Natura i człowiek

Wydawało się, że wraz z odkryciem antybiotyków problem chorób zakaźnych, które były przyczyną śmierci i chorób setek milionów osób oraz infekcji wtórnych, został raz na zawsze rozwiązany. Szybko okazało się jednak, że bakterie są niezwykle sprytne i dzięki spontanicznym mutacjom oraz nabywaniu genów oporności od innych bakterii potrafią uodparniać się na działanie leków. Lekooporność ta polega na wytwarzaniu przez nie specjalnych białek (np. beta-laktamazy), które rozkładają antybiotyk. To sprawia, że zanika jego niszczące działanie na dany szczep bakterii. Za zjawisko to winę ponosi nie tylko natura, lecz przede wszystkim człowiek, który antybiotyków nadużywa lub stosuje je niewłaściwie.

Z badań przeprowadzonych przez U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) wynika, że około 50 proc. wszystkich recept na antybiotyki doustne jest wypisywane niepotrzebnie. W 2010 r. lekarze zalecali te leki każdym czterem z pięciu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Najczęstszym ich biorcą były małe dzieci (poniżej 10. roku życia) i starsze osoby (powyżej 65. roku życia). To ogromne nadużycie jest, jak twierdzą przedstawiciele CDC, głównym czynnikiem rozwoju oporności mikrobów na leki. Badanie wykazało także, że najczęściej przepisywanym antybiotykiem w Ameryce jest azytromycyna.

To antybiotyk z grupy makrolidów – półsyntetyczna pochodna erytromycyny – hamujący syntezę białek bakteryjnych. Jest zaliczany do substancji o działaniu bakteriostatycznym (w pewnych warunkach działa także bakteriobójczo), o szerokim spektrum działania. Po podaniu doustnym dobrze się wchłania i szybko przenika z surowicy do zakażonych tkanek. Jego główną zaletą jest gromadzenie się w dużym stężeniu w zakażonych tkankach i długi okres przetrwania. Umożliwia to skrócenie czasu leczenia do 1-5 dni. Po ten lek lekarze często sięgają przy zapaleniu dolnych dróg oddechowych, w tym oskrzeli. Problem w tym, że chorobę tę najczęściej wywołują nie bakterie, lecz wirusy, a antybiotyki, w tym i azytromycyna, są nieskuteczne wobec wirusów.

Nowa cząsteczka i FDA

Szacuje się, że bakterie oporne na antybiotyki mogą już niedługo powodować ponad milion zgonów ludzi rocznie, a do 2050 r. liczba ta może wzrosnąć nawet do 10 milionów. Zdaniem ekspertów zjawisko narastania oporności bakterii można powstrzymać jedynie poprzez racjonalne korzystanie z obecnie dostępnych antybiotyków i równoczesne prowadzenie badań nad nowymi, skutecznymi lekami przeciwbakteryjnymi. Badania tego rodzaju nie są proste. Po pierwsze, wymagają ogromnych nakładów finansowych, po drugie problemem są kwestie czysto naukowe. Wydaje się jednak, że przeszkody zostały pokonane.

Bazę dla nowej klasy antybiotyków stworzył prof. Kenneth Keiler, ekspert w dziedzinie biochemii i biologii molekularnej z Penn State University. To on 20 lat temu odkrył nieznany wcześniej, a właściwy jedynie bakteriom mechanizm, który odgrywa niezwykle istotną rolę w procesie tworzenia białka. Mechanizm ten, zwany trans-translacją, pomaga bakteriom podtrzymywać syntezę białka poprzez usuwanie wadliwego matrycowego RNA. Uczony pomyślał wtedy, że chemiczny farmaceutyk, który byłby w stanie zablokować trans-translację, doprowadziłby do śmierci najbardziej nawet opornej bakterii. A że mechanizm trans-translacji nie występuje ani u roślin, ani u zwierząt, ani u ludzi, specyficznie ukierunkowany lek nie miałby znaczącego wpływu na komórki człowieka.

Nad molekułą, która charakteryzowałaby się pożądaną zdolnością, profesor pracował z kolegami przez 17 lat. W 2013 r. ogłosił, że po przetestowaniu 663 tys. różnych cząsteczek, najbardziej efektywną w zakłócaniu procesu trans-translacji w bakteriach jest cząsteczka, którą nazwał KKL-35. Blokuje ona całkowicie trans-translację. Do tej pory jej skuteczność naukowcy potwierdzili w warunkach laboratoryjnych na prątkach gruźlicy (TB), laseczkach wąglika i czerwonki, a ostatnio na bakterii Legionella pneumophila i innych mikroorganizmach, które wywołują tzw. chorobę legionistów (infekcyjna choroba płuc).

Tymczasem z problemem rosnącej oporności na antybiotyki próbuje walczyć – z nieco innej perspektywy – Food and Drug Administration (FDA). Agencja ta wprowadziła niedawno całkowity zakaz używania triklosanu i 18 innych środków antyseptycznych w mydłach do codziennego użytku (związki te dodawane są również do niektórych past do zębów, proszków do prania, dezodorantów, błyszczyków do ust, szamponów dla psów, a nawet ubrań). Uważa się, że bakterie mogą stać się na nie oporne, a przez to mogą zwiększyć oporność także na antybiotyki. Dlaczego? Ponieważ te same mechanizmy, które wykorzystują, by stać się obojętnymi na działanie triklosanu, pozwalają im uzyskać odporność na antybiotyki. Gdy triklosan jest obecny w środowisku, bakterie, u których wykształciły się wspomniane mechanizmy obronne, rozmnażają się lepiej i są silniejsze od bakterii, które takich mechanizmów nie wykształciły, a to sprawia, że jest ich więcej.

Dr Andrew Weil – znany lekarz, autor, specjalista w dziedzinie medycyny alternatywnej – radzi, by po antybiotyki sięgać wyłącznie w przypadku poważnej infekcji bakteryjnej. Zaleca, by do codziennego menu wprowadzić jak najwięcej naturalnych produktów działających przeciwzapalnie. Przy mniej poważnych infekcjach rekomenduje zaś na początek sięgnięcie po środki alternatywne wobec antybiotyków – odpoczynek i leki naturalne na bazie roślinnej.

Na zakażenia bakteryjne

Antybiotyki (z języka greckiego anti – przeciw, bios – życie) to grupa leków mających zdolność niszczenia drobnoustrojów lub hamowania ich wzrostu i podziałów poprzez wybiórcze działanie na ich struktury komórkowe (np. uszkadzanie błony komórkowej) lub procesy metaboliczne (np. hamowanie syntezy białka). Stosuje się je w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych.

Odkrycie i produkcję pierwszych antybiotyków okrzyknięto jednym z największych dokonań ludzkości. Pionierzy w tej dziedzinie – A. Fleming, który w 1928 r. odkrył penicylinę (zauważył, że przypadkowe zanieczyszczenie podłoża pleśnią Penicillium notatum powstrzymuje wzrost kultur bakterii), oraz H.W. Florey i E.B. Chain, których badania umożliwiły wprowadzenie jej do lecznictwa – zostali nagrodzeni Noblem. Niedługo później na rynek weszły, poza antybiotykami naturalnymi, antybiotyki półsyntetyczne i syntetyczne.

Dorota Feluś